Chrząszcz nie brzmi w trzcinie
Rzeźba szczebrzeszyńskiego chrząszcza została okaleczona. Jakiś złośliwiec odpiłował owadowi fragment smyczka.
- 18.09.2007 17:39
- Ktoś uwziął się na tą rzeźbę - oburza się mieszkanka jednego z domów przy ul. Klukowskiego. Pomnik stoi w pobliżu, w nieco ustronnym miejscu. - Już po raz kolejny wyłamano smyczek i to w tym samym miejscu. Jeśli władze nie zamontują przy pomniku kamer, czy nie postawią ochroniarza, rozbiorą całego chrząszcza. A byłoby szkoda!
Świerszcza wykonali trzy lata temu podczas pleneru rzeźbiarskiego uczniowie zamojskiego Państwowego Liceum Sztuk Plastycznych pod kierunkiem Zygmunta Jarmuła. Rzeźba z drewna została ustawiona na postumencie. Obok jest kilka ławeczek. - Mieszkańcy miasta oraz turyści polubili nasze dzieło - mówi Zygmunt Jarmuł. - Dlaczego je więc niszczą?
Rzeźbiarz już trzy razy wstawiał oderwany kawałek smyczka. - Jeśli będzie trzeba, zrobię to ponownie - zapowiada.
Maria Jurczykowska z Urzędu Miasta w Szczebrzeszynie zapewnia, że chrząszcz zostanie naprawiony. - Poprosimy o to pana Jarmuła - zdradza. - Postaramy się też, aby policja częściej zaglądała na Klukowskiego. (BN)
Reklama













Komentarze