Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kołyska dla małego Bugały

Wiecznie nie będziemy remisować - mówią w Zamościu. A my przegrywać - odpowiadają w Świdniku.
Mimo przepaści dzielącej oba kluby w tabeli, układ sił na papierze wydaje się wyrównany. Sportowych emocji z pewnością nie zabraknie. Niestety, udzielą się one tylko miejscowym kibicom. - Mecz otrzymał status podwyższonego ryzyka. Zorganizowana grupa fanów z Zamościa nie zostanie wpuszczona na stadion - potwierdza prezes Avii Robert Syryjczyk. Na korzyść gospodarzy może przemawiać atut własnego boiska. Świdniczanie mają również dodatkową motywację, a w zasadzie motywatora - To Bugała junior. Przyszedł na świat w środę. Bardzo chcemy wykonać dla szczęśliwego ojca kołyskę. Tylko, że do tego potrzeba strzelenia bramki. Daj Boże, żeby się udało - wyjaśnia kierownik świdniczan Mirosław Wróblewski, który po cichu liczy na drugą wygraną Avii przed własną publicznością. Wieści o szczególnej motywacji płyną również z Zamościa. - Remis nic nikomu nie da. W naszym przypadku byłby to już piąty taki wynik z kolei. Chłopcy są strasznie nabuzowani. Chcieliby znów wygrać. Tym bardziej, że to regionalna konfrontacja. Za tydzień czeka nas kolejna, z Ładą. Sześć punktów w dwóch spotkaniach byłoby nie do przecenienia - zdradza II trener Hetmana Zbigniew Pajak. Aby niczego nie zaniedbać przed 31 derbami z Avią, zamościanie zdecydowali się przełożyć swój występ w okręgowym pucharze. W składzie \"hetmańskich” zabraknie jedynie pauzującego za kartki Dawida Bartosa. Większe kłopoty kadrowe musi przezwyciężyć trener gospodarzy Grzegorz Komor. Zapalenie kolana wyeliminowało z gry Sebastiana Orzędowskiego. - W dodatku Konrad Zieliński poinformował nas SMS-em, że przytrafiło mu się przeziębienie. W przeddzień spotkania miał blisko 39 stopni. Raczej nam nie pomoże - referuje stan osobowy \"żółto-niebieskich” kierownik Wróblewski. Pójść za ciosem - to myśl przewodnia towarzysząca biłgorajanom przed spotkaniem z Wisłoką (niedziela, godz. 13). Łada pauzowała w ostatniej kolejce, teoretycznie powinna więc zrobić użytek z zaoszczędzonych sił. W środę w półfinale okręgowego pucharu piłkarze Marka Sadowskiego rozstrzelali piątoligowy Nord Wysokie 6:0. - Chłopcy są wypoczęci i zdaje się, że przyzwyczaili się do wygrywania meczów. Wisłoka nie jest najłatwiejszym rywalem, ale wiemy jak z nimi zagrać. Przede wszystkim nie można pozwolić im na grę z kontry - mówi trener Marek Sadowski, który ostrzega swoich zawodników przed \"trójkątem dębickim”. - Bartosz Zołotar i Mateusz Wolański strzelili już po siedem bramek. Większość z nich padło po podaniach grającego trenera Mirosława Kality. To siła napędowa Wisłoki. Nasza głowa w tym, żeby ten trójkąt nie zadziałał w Biłgoraju - precyzuje popularny \"Sadek”

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama