Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

TŻ na ostrym wirażu

TŻ Sipma, spadkowicz z I ligi, jest jedynym klubem uczestniczącym w niedawno zakończonym sezonie, który nie zgłosił się do przyszłorocznej rywalizacji na żużlu.
Jak nas poinformowano w Głównej Komisji Sportu Żużlowego, do wczoraj nie dotarły z Lublina żadne dokumenty, a termin ich nadsyłania już minął. Żużlowe kluby nie tylko zgłaszały się do kolejnego sezonu, ale kompletowały też odpowiednie materiały potrzebne do przyznania licencji. Czy brak sygnałów z Lublina zamyka drogę TŻ do udziału w drugoligowych zawodach? W GKSŻ twierdzą że nie, ale ewentualną decyzję o dopuszczeniu lublinian do rywalizacji podejmie już Zarząd Główny GKSŻ. Z przychylności żużlowej centrali skorzystało w ubiegłym roku Krosno, gdzie utworzono nowe stowarzyszenie i spóźniono się ze zgłoszeniem. Jaka będzie przyszłość TŻ? Być może sytuacja wyjaśni się po walnym zebraniu członków klubu, do którego dojdzie pod koniec tygodnia. - Ja na pewno złożę rezygnację - powiedział Jarosław Siwek, pełniący obowiązki prezesa TŻ. - Nie wiem, co się może wydarzyć później, każdy scenariusz jest możliwy. Na pewno będzie trudno zatrzymać zawodników, którzy rozglądają się za innymi pracodawcami, a Daniel Jeleniewski, czwarty zawodnik ostatnich indywidualnych mistrzostw Polski, może przebierać w ofertach. Propozycje ma od czołowych drużyn I ligi, takich jak Lotos Gdańsk oraz ekstraligi. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że w tej chwili Daniel jest bliżej ekstraligowej ekipy, a negocjacje niedługo mają być sfinalizowane. O powrocie do Lublina nie myśli Dariusz Śledź, w ubiegłym sezonie czołowy zawodnik TŻ i I ligi, który w końcówce sezonu doznał poważnego urazu (pęknięcie kręgu). - Powoli odzyskuję zdrowie, zacząłem chodzić i nie myślę o zakończeniu kariery - zapewnił Dariusz Śledź. - Ale tym razem chcę podpisać dobry kontrakt z solidnym klubem, najlepiej pierwszoligowym. Jestem już wolnym zawodnikiem, dlatego negocjacje będą łatwiejsze. Czy TŻ jest mi winne pieniądze? Trochę się ich nazbierało, ale o szczegółach nie chcę mówić. Jazdą w lubelskim klubie rozczarowany jest Tomasz Piszcz. Jego zdaniem, związanie się z TŻ nie było najszczęśliwszym posunięciem. - Dostałem po tyłku, ponieważ podszedłem do sprawy emocjonalnie, chciałem wrócić do domu - powiedział zawodnik - Mam nauczkę. W sprawach zawodowych nie można być sentymentalnym. Marzy mi się klub funkcjonujący na zdrowych zasadach, gdzie wszystko jest dobrze poukładane. Przecież w trakcie sezonu zrezygnowałem ze startów, ale ostatecznie znowu pojawiłem się na torze, ponieważ chciałem pomóc drużynie w walce o utrzymanie. Wróciłem, chociaż już nie miałem za co wracać, ale była to lubelska drużyna i to zaważyło. Dziś nie wiem jak potoczą się losy klubu. (tor)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama