Zabójcze kontrataki
Wracamy na należne nam miejsce - powiedział po końcowym gwizdku meczu w Poniatowej Marek Maciejewski, trener Stali.
- 11.11.2007 20:00
Jego podopieczni rozgromili Spartakusa Szarowola 5:1 i po rundzie jesiennej przewodzą czwartoligowym rozgrywkom.
Chyba nikt nie spodziewał się, że faworyt ligi tak łatwo poradzi sobie z rewelacyjnym beniaminkiem. Do minionego weekendu zespół prowadzony przez Siergieja Gacenkę stracił zaledwie 13 goli. Wczoraj Artur Miszczyszyn aż pięciokrotnie musiał wyciągać piłkę z siatki. - Faktycznie, wynik może szokować, ale zagraliśmy bardzo dobre zawody. Zawodnicy w stu procentach zrealizowali założenia taktyczne.
Zagęszczali środek pola, wyprowadzając przy tym kontry, które okazały się wręcz zabójcze - podkreśla szkoleniowiec poniatowian. Już po niespełna dwudziestu minutach miejscowi prowadzili 3:0 i było jasne, że losy meczu zostały rozstrzygnięte. - Byliśmy maksymalnie skoncentrowani. Zależało nam na tym, aby szybko zdobyć gola, który uspokoiłby grę - mówi z kolei Bartłomiej Mazurek, autor jednej z bramek.
Warto pokreślić, że zawodnicy obu ekip nie oszczędzali się. Szczególnie ostro poczynali sobie przyjezdni, którzy spotkanie kończyli w dziewięciu.
Bramki: Grajper (4), Marzec (12), Mazurek (18), Giza (35), Szczawiński (75) - Iwanicki (40).
Stal: Czaprański - Nowak, Styżej, Grajper (10 Kazubski), Czępiński, Marzec, Szczawiński, Gołębiowski (68 Olchawski), Wójcik, Mazurek (72 Strug), Giza (68 Wyroślak).
Spartakus: Miszczyszyn - Gozdek (43 Orzechowski), Kitka, Aleksiejenko, Martyniuk, Somik (72 Leszczyński), Świderek (69 Kłoda), Bartecki, Wasilewski, Migalewski, Iwanicki.
Żółte kartki: Marzec (Stal) - Kitka, Wasilewski, Aleksiejenko, Iwanicki, Leszczyński, Orzechowski (Spartakus). Czerwone kartki: Wasilewski (Spartakus, w 57 min za drugą żółtą), Kitka (Spartakus, w 60 min za drugą żółtą). Sędziował: Podlecki (Lublin).
Widzów: 600.
Reklama













Komentarze