- Dzięki aferze ludzie dowiedzieli się, że politycy z obozu rządzącego mówią to samo podczas prywatnych rozmów, co ja mówię oficjalnie. To jednak przestępstwo, trzeba więc równolegle wyjaśnić kilka rzeczy, m.in. kto nagrywał i to, co zostało nagrane. My przede wszystkim domagamy się wyborów parlamentarnych, które mogłyby odbyć się razem z samorządowymi. Tak byłoby najprościej - byłyby wspólne komisje, a ludzie nie musieliby dwa razy głosować - zaznacza Korwin-Mikke.
Odniósł się też do ewentualnych działań obcego wywiadu, który mógłby stać za aferą. - Niewykluczone, że to był wywiad amerykański czy Mosad. Okazało się, że to dziecinnie łatwe, więc tak naprawdę każdy mógł to zrobić - zaznaczył.
W kontekście wyborów parlamentarnych pojawiły się pytania o ewentualnego koalicjanta. - Możemy zawrzeć koalicję z każdym, jeśli chodzi o interes Polski. Nie zmienia to jednak naszej opinii o PO czy PiS, które zżerają pieniądze podatników. To nasi wrogowie, okupanci Polski - ocenił prezes.
Przed konferencją miał miejsce niefortunny wypadek. Prezes potknął się i upadł. Potraktował to jednak z dystansem i powiedział, że to już drugi upadek w ciągu pół roku - wcześniej przewrócił się w Krakowie.
Korwin-Mikke o aferze taśmowej: Mówią to samo, co ja mówię oficjalnie
Tematem lubelskiej konferencji prasowej Janusza Korwin-Mikkego, prezesa Kongresu Nowej Prawicy, była tzw. afera taśmowa.
- kp
- 25.06.2014 18:58

Data dodania:
25.06.2014 18:58
ZOBACZ TAKŻE
Reklama
ALARM 24
Reklama
CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?
Reklama
Reklama
Komentarze