Reklama
Jak kupować, by nie żałować
Okres przedświąteczny to czas specjalnych ofert, opustów, promocji.
- 13.12.2007 16:54
Oddając się szaleństwu zakupów, nie zauważamy nawet, że wkładamy do koszyka całą masę niepotrzebnych produktów. Najskuteczniejszą bronią jest zdrowy rozsądek.
Przed świętami handlowcy robią, co mogą, by przyciągnąć nas do swoich sklepów. Od lat stosują te same techniki perswazji.
\"Okazja”, \"Oferta specjalna”, \"Wielka obniżka”, \"Wyprzedaż” - to hasła, które działają na nas, jak lep na muchy.
Jak handlowcy kuszą? Na produkcie, który jest w promocji, skreślają cenę wcześniejszą, a obok podają niższą od niej cenę obecną. Różnicę mogą przedstawić też w procentach. Zależy to od tego, czy towar jest tani czy drogi.
Wartość obniżki taniego produktu podadzą raczej w procentach. Dlaczego? Bo większe wrażenie robi informacja, że coś jest tańsze o 50 proc. niż np. o 1,30 zł.
- Staram się zachować zdrowy rozsądek, ale czasem daję się skusić na jakąś promocję. Kupuję np. różne kosmetyki w zestawach - szampon i żel pod prysznic, bo razem są tańsze niż osobno. Tak mi się przynajmniej wydaje - przyznaje 24-letnia Ewa Tobaczewska z Lublina.
Jednym z bardziej podstępnych chwytów sprzedawców jest też kuszenie nas za pomocą określeń typu \"za jedyne...”. Każda cena podana w wersji \"za jedyne 156,99 zł” brzmi jak super okazja.
Handlowcy często podają niepełną cenę jakiegoś produktu. Może to być np. kwota bez podatku VAT lub informacja typu: \"dostępne już od...”. \"Cena już od 29, 90 zł” brzmi kusząco. Zazwyczaj w tej cenie jest tylko kilka sztuk jakiegoś produktu, lub jest to przedmiot gorszej jakości. Za lepszą i ładniejszą rzecz będziemy musieli zapłacić więcej.
Inną techniką manipulacji ceną jest podawanie jej z końcówką \"9”, w dodatku pisaną mniejszymi cyferkami, np. 1,99 zł.
Zanim produkt trafi do sklepu, jest reklamowany na ulicznych billboardach, plakatach, w telewizji. Uważamy, że jeśli coś jest popularne, to musi być dobre.
Coraz częściej płacimy nie tyle za towar, co za markę.
Klientów kuszą \"nowości”. Niestety, większość z nich opiera się na zmianie wyglądu zewnętrznego starego towaru. Ale my wierzymy w \"lepszą formułę”, za którą gotowi jesteśmy słono zapłacić.
- Czasami kupuję reklamowane produkty - przyznaje Danuta Szymańska, emerytka. - Oczywiście, znam granice - i zdrowego rozsądku, i finansowe.
Przekraczając próg supermarketu, zwykle nie zdajemy sobie sprawy, że wkraczamy w przestrzeń, gdzie nie ma miejsca na przypadek. Wszystko jest dokładnie zaaranżowane. Świąteczne dekoracje oddziałują na nasz wzrok. Kolędy - na słuch. W dobry humor wprawiaja nas gratisy i degustacje. Założenie jest proste - im milsza atmosfera, tym więcej czasu spędzimy w sklepie i więcej kupimy.
Główka sałaty może być niemal dwukrotnie droższa niż to się na pierwszy rzut oka wydaje. Gdzie? Na targu przy dworcu głównym PKS przy al. Tysiąclecia w Lublinie. A pewnie nie tylko tam.
Handlujący warzywami kupcy do perfekcji opanowali sposób pisania liczby \"90” tak, że wygląda ona jak \"00”. Trzeba się dobrze przyjrzeć, by dostrzec, że to jednak nie dwa zera, ale niemal dodatkowa złotówka dopisana do ceny. A jeśli ktoś się tego nie dopatrzy i skusi na główkę sałaty za złotówkę lub kilogram pomarańczy za 2 złote, to dopiero przy płaceniu za zakupy przekona się, że sałata jest niemal dwukrotnie droższa, bo kosztuje 1,90 zł, a pomarańcze 2,90 zł. Mandarynki kosztują nie 3 zł/kg, a 3,90 zł, pieczarki tylko pozornie 5 zł, a tak naprawdę 5,90 zł/kg, rodzynki 8,90 zł/kg, a nie 8, zaś śledzie matiasy nie są po 11, lecz po 11,90 zł/kg. Można byłoby jeszcze długo tak wyliczać...
90 groszy to niby niewiele. Kupić za tę kwotę można coraz mniej. Ale \"ziarnko do ziarnka...” - i nazbiera się sumka godna uwagi.
(bmk)
Lidia Baran - Ćwirta Miejski rzecznik konsumentów w Lublinie
Przede wszystkim należy zachować zimną krew i zdrowy rozsądek. Zanim wybierzemy się do sklepu, powinniśmy przygotować listę zakupów i wyznaczyć kwotę, jaką planujemy wydać. Lepiej też brać ściśle określoną ilość gotówki zamiast kart płatniczych, bo wydawanie wirtualnych pieniędzy nie boli. Musimy pamiętać o zachowywaniu paragonów, mogą się przydać. Jeśli bowiem produkt ma wady lub nie posiada właściwości, o których była mowa w reklamie czy ulotce, mamy prawo do reklamacji.
Jeśli czujesz się oszukany przez sprzedawcę, skorzystaj z pomocy rzeczników konsumentów - w 2006 roku udzielili oni ponad 170 tys. porad i informacji.
Lublin -- tel. (081) 44-35-188, ul.Krótka 4
Biała Podlaska - tel. (83) 343-75-17, ul. Brzeska 41
Chełm - tel. (82) 564-38-89, ul. Lubelska 65
Puławy - tel. (81) 886-11-47, ul. Królewska 3
Zamość - tel. (84) 639-20-84 w.422, ul. Rynek Wielki 13
Reklama













Komentarze