Zamość jest niczym architektoniczny zegarek – tu każde koło zębate ma swoje miejsce. Jednak jego najważniejszy element, Pałac Zamoyskich, od blisko dwustu lat przypomina mechanizm, który ktoś celowo uszkodził. Budynek, który w 1579 roku Jan Zamoyski wznosił jako manifest potęgi swojego rodu, dziś dla turysty może być rozczarowaniem. Zamiast renesansowych attyk i rokokowych zdobień, wita nas surowa, niemal koszarowa bryła.
To pokłosie tragicznego dla estetyki roku 1821, gdy rezydencję przebudowano na szpital wojskowy, bezlitośnie usuwając wszystko, co uznano za zbędny luksus.
Ministerialne „tak” dla dziedzictwa
Podczas konferencji zorganizowanej w 446. rocznicę lokacji miasta, ministra kultury Marta Cienkowska rzuciła koło ratunkowe. Deklaracja jest jasna: resort zaangażuje się finansowo w odbudowę i planowanie. To nie tylko obietnica wsparcia, ale uznanie pałacu za jeden z najważniejszych obiektów wymagających opieki państwa.
Ministerialne wsparcie ma jednak twarde warunki.
– Każda ingerencja musi być poprzedzona analizą, refleksją i dialogiem z ekspertami – podkreśliła ministra.
Zamość, jako miasto z listy UNESCO, nie może pozwolić sobie na deweloperską fantazję. Każdy ruch musi poprzedzić analiza ekspertów oraz badania archeologiczne, które – jak przyznaje resort – będą kosztowne, ale niezbędne, by odnaleźć autentycznego ducha tego miejsca.
Zamiast paragrafów – edukacja i zabawa
Co powstanie w murach dawnej ordynacji? Prezydent Rafał Zwolak poinformował że ma to być nowoczesne centrum kultury i nauki dla dzieci i młodzieży. To wizja, która ma połączyć historyczne mury z nowoczesną edukacją, na wzór najlepszych europejskich placówek.
– Chcemy, aby pałac stał się nowoczesnym centrum życia, które łączy historię z przyszłością – zapowiedziała Marta Cienkowska.
Droga do świetności usłana badaniami
Warto jednak pamiętać, że od wizji do przecięcia wstęgi droga jest daleka. Samo przygotowanie projektu to koszt rzędu 2-3 mln zł. Dopiero po uzupełnieniu badań, które według konserwatora Dariusza Kopciowskiego nigdy nie zostały dokończone, miasto będzie mogło aplikować o gigantyczne środki na właściwy remont.
Dziś przed budynkiem pyszni się konny pomnik hetmana Zamoyskiego. Jeśli ambitne plany się powiodą, za kilka lat hetman nie będzie już spoglądał na surowy gmach sądu, ale na żywe, wielofunkcyjne serce miasta, które wreszcie odzyskało swój puls. Jak podkreślają eksperci: to jedyna i ostatnia okazja, by w pełni odkryć i ocalić historię tego miejsca.














Komentarze