Gdzie będą trzeźwieć?
Jeszcze przed świętami okaże się, czy nietrzeźwi będą trafiać na Abramowicką.
- 17.12.2007 17:39
Miasto chce tam stworzyć ośrodek wczesnej interwencji. Pomysł utworzenia Izby Wytrzeźwień forsują też dwaj radni PO. Mają dwie propozycje jej lokalizacji.
Rozpoczęcie boju o utworzenie izby wytrzeźwień w Lublinie ogłosili wczoraj dwaj radni PO: Marcin Nowak i Michał Widomski. Na konferencji prasowej oświadczyli, że w ciągu trzech miesięcy opracują biznesplan nowej placówki. Miałaby ona być jednostką budżetową miasta albo spółką komunalną. Z gotowymi dokumentami radni chcą pójść do prezydenta i przekonać go do powołania izby. Koszty jej działania wyliczyli na 1,5 mln złotych rocznie.
- Na garnuszku miasta byłby tylko personel niemedyczny - mówi Michał Widomski. I dodaje, że Ratusz nie opłacałby lekarskich etatów. - Miasto pokrywałoby za to koszty usług medycznych.
Gdzie miałaby działać taka izba? - Rozmawialiśmy z wicedyrektorem szpitala Jana Bożego i wskazał nam lokalizację w południowym skrzydle budynku. Tam znajduje się pawilon, który może być zaadaptowany na izbę - mówił na konferencji Marcin Nowak. Chwilę później radny zreflektował się, że rozmawiał nie z wiceszefem szpitala, ale urzędnikiem marszałka województwa. Co o tym pomyśle sądzi dyrekcja Jana Bożego nie wiadomo, bo wczoraj była ona nieuchwytna. Jako drugą, alternatywną lokalizację radni proponują szpital neuropsychiatryczny przy ul. Abramowickiej.
- Byłoby to sensowne rozwiązanie problemu - przyznaje Witold Laskowski, rzecznik komendy miejskiej, gdzie trafia część nietrzeźwych. Dwóch pijanych, którzy przyjechali na ul. Północną w tym roku, zmarło. - Statystyka medyczna wskazuje na to, że zawsze musi nam się trafić ktoś z wrodzoną wadą serca. A my lekarzami nie jesteśmy. Tutaj lekarz musi dopiero dojechać i może dotrzeć za późno - dodaje Laskowski.
Obaj radni zapowiadają, że gdyby nie zdołali przekonać prezydenta, będą sami forsować swój pomysł w Radzie Miasta. - Choć ja wierzę w rozsądek pana prezydenta - dodaje Nowak.
- Rozmawialiśmy już z samorządem województwa. Chcemy wspólnie z nim otworzyć ośrodek wczesnej interwencji, w którym byłaby też możliwość przenocowania osób nietrzeźwych - mówi Paweł Fijałkowski, zastępca prezydenta. - Spytaliśmy już jedną organizację pozarządową, czy zechciałaby taki ośrodek prowadzić. Odpowiedź powinienem znać w środę. Miasto partycypowałoby w kosztach działalności placówki - mówi Fijałkowski.
Koszt stworzenia ośrodka, o którym myśli ratusz, sięgnąłby 2 mln zł. Roczne jego utrzymanie pochłonie ok. 1,5 mln zł. Miałby powstać przy ul. Abramowickiej.
Reklama
Komentarze