Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Gwiazdy na Gwiazdkę

W Hrubieszowie rozegrano halowy turniej \"Gwiazdy futbolu na Gwiazdkę”, w którym najlepszym zespołem okazał się Hetman.
Zamościanie w finale pokonali Górnika Łęczna, z ligowcami i reprezentantami kraju w składzie. W \"zielono-czarnych” zagrali Grzegorz Bronowicki i jego brat Piotr. Pierwszy występuje w Crvenie Zveździe Belgrad oraz drużynie narodowej, która właśnie wywalczyła historyczny awans do mistrzostw Europy. Drugi w warszawskiej Legii. Ponadto, w ich składzie znalazł się Mariusz Pawelec z Górnika Zabrze, reprezentant młodzieżówki, także mający za sobą debiut w zespole Leo Beenhakkera. Natomiast w ekipach gospodarzy - Unii - zaprezentowali się Tomasz Kiełbowicz (Legia Warszawa) i Dawid Nowak (GKS Bełchatów), podobnie znajdujący się w kręgu zainteresowania selekcjonera. - dwie Unie, Radom, Dęblin oraz Hetman i Górnik. Po meczach eliminacyjnych do finału dotarły teamy z Łęcznej i Zamościa. - Kiedy popatrzyliśmy na skład wyjściowy Górnika, to byli w nim sami znani, będący w pełni kariery, zawodnicy - mówi Marek Pogódź z Hetmana. - Ale my, choć starsi, wcale nie zamierzaliśmy zrezygnować z wygranej. Wprost przeciwnie. Niedawno, w turnieju w Ludwinie, pokonaliśmy łęcznian. Teraz też nam się to udało. Chyba mamy na nich sposób. Turniej bardzo fajny, tylko szkoda że w takim terminie. Dlaczego? Bo przed świętami jest dużo spraw do załatwienia, porządków i obiecaliśmy żonom, że szybko wrócimy do domu. A przecież na zakończenie był jeszcze bankiet... po golach Marka Pogódzia, Krzysztofa Rysaka oraz samobójczym Grzegorza Bronowickiego. A dla Górnika bramki zdobyli Jacek Fiedeń i Piotr Bronowicki. - To był niefortunny \"swojak”, bo podawałem do bramkarza i zabrakło zrozumienia. Jednak dzięki temu zostałem królem strzelców goli samobójczych - wyjaśnia ze śmiechem Grzesiek, starszy z braci. - Ale najważniejsze, że mogliśmy pograć, poruszać się, co w tym okresie jest bardzo ważne. I pokazać się ludziom. Lubię grać w hali, choć ostatnio robię to rzadko. To prawda, iż mieliśmy mocny skład. Tylko że z tego powodu wszyscy się na nas napinali, chcieli wygrać za wszelką cenę, coś udowodnić. A my podchodziliśmy do turnieju z dystansem, to była dla nas dobra zabawa.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama