W Polsce grał w Górniku Zabrze, Chemiku Police, Stomilu Olsztyn, Aluminium Konin, Stali Stalowa Wola, Górniku Polkowice, Górniku Łęczna, z którym awansował do ekstraklasy oraz Arce Gdynia. W połowie sezonu 2006/07 wrócił
na Ukrainę, do rodzinnego Korostenia. Dziś jest grającym trenerem tego zespołu. FK Korosteń występuje w trzeciej lidze.
- Moim zdaniem, święto. Futbol daje radość i tak będzie w 2012 roku. Wiadomo że nasze kraje musiały zaczynać niemal od zera, nie tak jak Belgia z Holandią czy Portugalia, gdzie infrastruktura była niemal gotowa.
- W UEFA też o tym wiedzieli, a mimo to zaryzykowali. Euro 2012 nie otrzymali Włosi, wciąż nawet na to liczący, tylko Ukraina i Polska. Proponuję zachować spokój, bo cztery lata, to też niemało.
- A na Ukrainie to nie? Jednak nasz naród jest taki, że jak każą zrobić, to będzie zrobione. Zdążymy na czas. Drogi budowane są w bardzo mocnym tempie. Zresztą, do sprawy na Ukrainie podchodzimy kompleksowo, więc z pozostałymi kwestiami nie będzie gorzej. Na pewno od Polski nie będziemy odstawali.
- Na ich wygląd i wyposażenie kładzie się duży nacisk. Robi to nasza piłkarska federacja. Szkoda tylko że stara się dążyć do doskonałości czyimś kosztem. Niedawno dostaliśmy w klubie pismo, w którym zostaliśmy zobligowani do wykonania podgrzewanej płyty. W trzeciej lidze?! Wymogi cały czas są podnoszone, co ma poprawić ogólny wizerunek całego piłkarstwa na Ukrainie. Obiekty, na których mają być rozegrane mecze w mistrzostwach, będą na pewno zrobione na odpowiednią chwilę. Praktycznie już jest gotowy stadion w Dniepropietrowsku, a w szybkim tempie budują obiekt w Doniecku. A niedługo będzie rekonstruowany ten w Kijowie.
- A Ukraińcy na polskich. Wszyscy u nas się martwią, bo wcześniej można było się swobodnie poruszać, a teraz, po wejściu Polski do strefy Schengen, trzeba płacić sporo za wizy. Nie wiem, jak to zostanie rozwiązane, ale tym niech się martwią nasze rządy, gdyż stracić mogą wszyscy.
- Ukrainie, niestety, to się nie udało. Byliśmy w trudnej grupie, z Francją, Włochami i Szkocją, ale tym nie można tłumaczyć wszystkiego. Po prostu nasza reprezentacja była słaba. Andrij Szewczenko czy Serhij Rebrow, to już nie ci sami gracze, co przed kilku laty. I oni już nie będą zbawcami naszego zespołu narodowego. Wystarczy też popatrzeć na wyniki Szachtara Donieck i Dynama Kijów, które są coraz gorsze. Czas skończyć ze ściąganiem przeciętnych obcokrajowców, w dodatku za grube miliony. To żadne wzmocnienia.
- Miałem propozycje gry z Odry Wodzisław i Zagłębia Sosnowiec, ale mimo to postanowiłem wrócić do domu. Żeby też wszystko zacząć od początku, tak jak Ukraina. I uważam, że zrobiłem dobrze, w odpowiednim momencie. Mam bar, sklep, a do klubu przyszedł bogaty sponsor. Mój kraj się cały czas zmienia. Jeśli ktoś ma pieniądze, to nie odczuje różnicy między życiem w Polsce i na Ukrainie.
Reklama













Komentarze