Reklama
Na kaca nie ma siły!
Statystyczny Polak wypija rocznie ok. 6 litrów spirytusu (oczywiście w różnej postaci).
- 28.12.2007 17:25
W kraju jest ok. 1 mln osób uzależnionych, a blisko 3 mln nadużywa alkoholu. Ilu ma kaca? Można przypuszczać, że większość.
Jednak rzadko ktoś, kto sięga po kieliszek, z góry przewiduje, że nazajutrz spotkają go bezgraniczne cierpienia. Bo kac jest demonem podstępnym, okrutnym i niezwykle trudnym do wyleczenia. Można nawet powiedzieć, że kac musi sam sobie odejść. Tylko że robi to... kiedy zechce.
Nie ma w medycynie jednostki chorobowej \"kac” choć jest to przypadłość niewiarygodnie ciężka. Jest natomiast \"zatrucie alkoholowe”.
Właśnie, kac chyba jest jednak traktowany niezwykle serio, bo w językach świata nie ma zbyt wielu lekceważących określeń tego poważnego stanu. W naszym ojczystym języku mówi się właśnie kac lub kociokwik, co jest spolszczeniem niemieckiego katzenjammer. Francuzi mają bardziej dosadne nazwanie - gueule de bois ,czyli \"drewniany ryj”.
Są różnie metody profilaktyki kaca, jednak trudno powiedzieć, aby któraś była naprawdę skuteczna. Ci, którzy raz zostali nim porażeni i ciągle to pamiętają, a naturę mają nieskłonną do ryzyka, po prostu nie piją.
Bardziej odważni piją umiarkowanie. Inni, doświadczeni przez kaca, ze skłonnością do szaleństwa albo z krótszą pamięcią o przeszłych cierpieniach starają się go na różne sposoby przechytrzyć. Ale...
Po pierwszym kieliszku kochasz życie. Jesteś młody, piękny i bogaty.
Po następnym czujesz w sobie moc tytaniczną. Gorzej, że jeszcze chciałbyś przytulić świat do piersi...
A to wymaga już piątego i siódmego kieliszka.
I ta nieprzeparta ochota spowoduje, że nazajutrz ten właśnie świat stanie się obły i szary, ludzie podli, żona brzydka, ty bez grosza. Wszystko to w dodatku wiruje, pod czaszką dzwonią dzwony, a język przylepia się do podniebienia. Każdy ruch powoduje sprzeciw żołądka, spocone ręce drżą bezwolnie. Chcesz umrzeć, ale czujesz, że twoja głowa jest tej wielkości, że nie zmieści się do trumny...
- Alkohol jest substancją subaktywną, działającą podobnie jak narkotyk - mówi biochemik Antoni Skwarczyński. - Wpływa na ilość neuroprzekaźników w mózgu. To napój \"dionizyjski”, który pozornie rozwiązuje wiele problemów. Powoduje większy wyrzut adrenaliny, a wiec daje poczucie siły, zwiększa obrót dopaminy, jednym słowem - po dotarciu do centralnego układu nerwowego drażnione są struktury mózgu określane jako \"układ pozytywnego wzmocnienia”. Któż by tego nie lubił?
Później raptownie następuje brutalna rzeczywistość - alkohol zaczyna się rozkładać i następuje trzeźwienie. Tworzy się m.in. aldehyd octowy - sprawca kaca. Dopóki ów aldehyd nie zostanie dokładnie z organizmu wydalony, kac będzie trzymał. Nikt jeszcze nie wymyślił, w jaki sposób ten właśnie proces można przyspieszyć, czyli skrócić przykrości związane z trzeźwieniem - reakcja chemiczna musi trwać tyle, ile trwa. I tyle czasu \"umieramy” na kaca.
Reklama













Komentarze