Reklama
Rozpoczęła się w 2006 roku. Szybko też wyszło na jaw, że w jej epicentrum znalazł się Górnik z Łęcznej. Prokuratura z Wrocławia zatrzymała dwóch działaczy, ale nieoficjalnie mówiło się, że byli też i tacy, którzy zgłosili się sami. Sankcje, nieuchronne, spadły już w tym roku.
Gianlugi Buffon nigdy nie grał w Górniku i nigdy w nim nie zagra, ale bufonów w obozie \"zielono-czarnych” zawsze było na pęczki. Dopiero afera korupcyjna ukróciła w Łęcznej, na jakiś czas, zjawisko bufonady.
Dwaj reprezentanci kraju, którzy świętowali wejście do mistrzostw Europy. Obaj z lubelskimi korzeniami. Jacek Bąk pierwsze piłkarskie kroki stawiał w Motorze, a Grzegorz Bronowicki w Górniku Łęczna. W teamie \"biało-czerwonych” nie do zastąpienia podczas eliminacji. W finałach powinno być podobnie. Choć będzie to już raczej pożegnalna impreza Bąka, zapowiadającego rozstanie z kadrą.
Ale na tym nie koniec naszej kolonii w polskiej kadrze. Bo w kręgu zainteresowania holenderskiego szkoleniowca znaleźli się również Tomasz Zahorski, Mariusz Pawelec i Tomasz Lisowski, którzy jeszcze wiosną reprezentowali łęczyńskiego Górnika.
Wielki to on nie był. Avia spadła do czwartej ligi i szybko z niej awansowała. Grzegorz Komor żartował nawet, że to jego najszybszy awans w karierze. A wszystko dzięki pomocnej dłoni Lubelskiego Związku Piłki Nożnej. Czy warto uszczęśliwiać kogoś na siłę? Przykład Świdnika pokazuje, że nie. Ostatnia pozycja, trzy zwycięstwa, dziesięć porażek, trzynaście zdobytych goli. Choć liczby te osiągnięte po grze przyjemnej dla oka. Jednak aż strach pomyśleć, co by się działo, gdyby w drużynie zabrakło Pawła Pranagala.
Wszyscy w Górniku liczyli się z karą, ale nikt z aż tak drastyczną. \"Zielono-czarni” utrzymali się w ekstraklasie, dlatego wylądowali w trzeciej lidze, z sześcioma ujemnymi punktami. Choć gdyby łęcznianie, reprezentowani przed Wydziałem Dyscypliny PZPN przez prezesa i panią mecenas, przyjęli inną linię obrony, posypując głowy, nie za swoje grzechy popiołem, to dziś Krzysztof Chrobak biłby się o ekstraklasę, a nie o awans do drugiej ligi.
Radość z niej trwała w Łęcznej cztery sezony. Najpierw był boom, a potem też było bum. Od bohatera, po barażach z Zagłębiem, inauguracyjnej wygranej z Wisłą Płock i pozycji lidera, do zera, czyli marnej gry i dyscyplinarnej degradacji. I dziś piękny stadionik, z podgrzewaną murawą i zgaszonymi jupiterami, świeci pustkami. Oby jak najkrócej, tylko że wejście na salony jest o wiele trudniejsze, niż pozostanie na nich. Kiedy na Lubelszczyznę znowu zawita ekstraklasowa karuzela? Oto jest pytanie... Teoretycznie bliżej do niej Motorowi, który w pierwszej lidze po raz ostatni gościł w sezonie 1991/92. Tylko że teoria z praktyką często ma niewiele wspólnego.
Finały mistrzostw Europy
I to od razu, w ciągu roku, dwóch. Najpierw organizacja, wespół z Ukrainą, Euro 2012, a potem historyczny awans do Euro 2008. Jednak w jednym i drugim przypadku kibice z województwa lubelskiego mogą obejść się smakiem. W przyszłym roku, na stadionach Austrii i Szwajcarii miejsc będzie tyle, co kot napłakał, a więc zdobycie biletów może graniczyć z cudem. O rozsądnych cenach nie wspominając. A za cztery lata, choć już w Polsce główne wydarzenia działy się będą z dala od Lubelszczyzny - w Wielkopolsce, na Pomorzu i Dolnym Śląsku. Najbliżej będzie na Mazowsze i do... Lwowa. I tam pójdą pieniądze na stadiony, hotele, drogi i lotniska. To tylko pogłębi i tak już niemałe, różnice między regionami.
Gole
Snajperzy wystąp! Pięć zespołów w trzeciej lidze, kilkunastu napastników, ale hat-tricki tylko dwa. Oba w wykonaniu Grzegorza Szymanka, lidera klasyfikacji strzelców grupy czwartej. Pierwszy wbity Okocimskiemu Brzesko (7:0), a drugi Wisłoce Dębica (5:2), której napastnik Górnika strzelił nawet cztery bramki.
Holender
Początki Leo Beenhakkera w Polsce były bardzo trudne. Do tego stopnia, że nosił się z zamiarem porzucenia \"biało-czerwonych”. Ale został, na szczęście dla naszej drużyny narodowej oraz siebie. Bo do swojej kolekcji dorzucił kolejny sukces - pierwszy awans Polaków do mistrzostw Europy. Potrzeba było przyjścia dopiero trenera z zagranicy. Jednak Holender lepiej niech uważa, bo zazdrość polskich szkoleniowców nie zna granic.
Indywidualności
Decydują o wynikach meczów i obliczach drużyn. W trzeciej lidze też ich nie brakuje. W Orlętach Radzyń na takie miano zasłużył Marek Piotrowicz, w Ładzie - Ireneusz Zarczuk, w Avii - Paweł Pranagal, w Hetmanie - trener Przemysław Cecherz, w Górniku - Sławomir Nazaruk, Rafał Niżnik i Grzegorz Szymanek.
Jedenaście
Tyle lat Lublin czekał na drugą ligę. Udało się wbrew organizacyjnej logice. Ale na boisku Motor, dowodzony przez Ryszarda Kuźmę, był bezkonkurencyjny. W wyższej klasie, poza jednym wyjątkiem, spisywał się przyzwoicie.
Kuchenne drzwi
Takim sposobem do trzeciej ligi dostała się Łada. Bo poprzedni sezon w czwartej lidze zakończyła na drugim miejscu, za rezerwami Górnika. Jednak po spuszczeniu łęcznian o dwie klasy, ich drugi zespół nie mógł cieszyć się z sukcesu. Radość za to zapanowała w Biłgoraju. Choć wyniki jedenastki Marka Sadowskiego długo rozmijały się z oczekiwaniami. Jednak druga część rundy była już zdecydowanie lepsza. Miejsce, liczba punktów i zwycięstw oddają możliwości Łady i jej budżetu.
LZPN
Piłkarz Sandecji Janusz Świerad nie chciał pogodzić się z czerwoną kartką, jedyną w karierze, którą ujrzał w meczu z Hetmanem i złożył odwołanie do LZPN. Zamościanin Andrzej Wachowicz przyznał się nawet, że faulu nie było. Ale kiedy delegacja z Nowego Sącza zjawiła się w siedzibie związku przy Filaretów, okazało się, że płyty z przebiegiem spotkania nie ma na czym odtworzyć. Dlatego rozwiązaniem okazała się wizyta w Media Markt i wspólne oglądanie zdarzenia na odtwarzaczu DVD. W końcu \"nie dla idiotów”. Mimo to piłkarz nie uniknął kary dyskwalifikacji na dwa mecze. Nagranie oraz słowa piłkarzy okazały się bezwartościowe w starciu z zeznaniami sędziego i obserwatora. - Nie kupiliśmy jeszcze odtwarzacza, ale przed rudną rewanżową pomyślimy o tym - zapewnia prezes LZPN Marian Rapa.
Łomot
Motor w drugiej lidze odniósł sześć zwycięstw, w tym nad faworyzowaną Polonią Warszawa. Ale wszystkie te wygrane przepadły w cieniu jednej porażki, z... zaprzyjaźnionym Śląskiem Wrocław. 1:10 to wynik trzeci w historii tych rozgrywek. Do większych pogromów doszło w 1951 roku, kiedy Pomorzanin Toruń uległ Lechii Gdańsk 0:14 i w 1955 roku, kiedy Tarnovia przegrała z Wawelem Kraków 0:11. A więc ponad pół wieku temu! W sumie jesienią wrocławski zespół, otwierający tabelę, zdobył 33 gole. Z czego niemal 1/3 zaaplikował Motorowi.
Ale i Górnik zaliczył kilka klapsów - 0:6 z Bełchatowem, 1:5 z Arką czy 0:5 z Cracovią.
Metal
Dzięki niemu Stal Poniatowa uważana jest za krezusa czwartoligowego. Firma Metalton (powstała na terenie byłych zakładów elektromaszynowych Eda), należąca do rodziny Olchawskich, zajmująca się obróbką metalu, produkcją okuć budowlanych, nie żałuje pieniędzy na piłkarzy. Kontrakty ma ponad dziesięciu zawodników, otrzymujących do 1 do 2,5 tys. zł. Nic dziwnego, że \"stalówka” zakończyła jesień na fotelu lidera, mierząc w awans do nowej drugiej ligi. - Naszym głównym celem jest zajęcie pierwszego miejsca, a o późniejszym barażu w tej chwili w ogóle nie myślimy. Od 10 lat sponsoruję Stal i cieszę się, iż cały czas idziemy do przodu - podkreśla prezes klubu Wiesław Olchawski.
News
Który klub w regionie jest najmniej medialny? Wybór mógł być tylko jeden - Orlęta Spomlek Radzyń Podlaski. Uzyskanie jakiejkolwiek newsa, wydobycie informacji z obozu radzynian graniczy niemal z cudem.
Pierwszy przykład.
Dziennik Wschodni: Kogo pan testował w sparingu?
Marek Majka: Nikogo.
DW: Ale wiemy, że było dwóch nowych zawodników?
MM: A skąd pan wie?
DW: Jak oni się nazywają?
MM: Nie powiem, taką mam zasadę. Dopóki nie podpiszemy z nimi umów, nie powiem. Inni nie śpią.
Drugi przykład.
Dziennik Wschodni: Kto wzmocni Orlęta?
Zdzisław Janus (oficer prasowy): Ja nie wiem, niech pan zadzwoni do Włodzimierza Chlebka.
DW: Kto wzmocni Orlęta?
Włodzimierz Chlebek (skarbnik): Ja nie wiem, niech pan zadzwoni do Zdzisława Janusa.
Ośrodek
Meczów w Euro 2012 na pewno nie będzie w województwie lubelskim, a jedyną szansą na goszczenie któregoś z uczestników będzie zorganizowanie ośrodka przygotowań. Taki wspólny pomysł zgłosiły Puławy, Nałęczów i Kazimierz Dolny. Nałęczów oferuje warunki pobytu dla piłkarzy (w tym odnowę biologiczną), Kazimierz Dolny bazę noclegową, a Puławy bazę sportową. Do wyścigu wystartuje wielu chętnych. Czy nasz trójkąt znajdzie się wśród wybrańców?
Promocja
Firma Polish Sport Promotion z Warszawy ma uzdrowić lubelską piłkę. Ale w oparciu o miejskie pieniądze, których jeszcze nie ma. Bo poszukiwania sponsora przez Waldemara Paszkiewicza były guzik warte. Mimo to prezes pozostanie na swoim stanowisku, bo tak zdecydował zarząd klubu. Ciekawe, kiedy skończy się cierpliwość, wciąż czekających na uzdrowieńcze ruchy, piłkarzy. Wobec których wciąż istnieją zaległości finansowe. Nie wspominając o transferach i skutecznej walce o utrzymanie.
Reorganizacja
Zapragnęli jej na Dolnym Śląsku, ale została wprowadzona w całym kraju. Z czterech lig ma powstać pięć - ekstraklasa, pierwsza liga, druga (z dwoma grupami), trzecia (z ośmioma, Lubelskie z Podkarpaciem) i czwarta. Wszystko po to, by pozyskać sponsorów, zainteresować telewizję. Gratulacje za poczucie humoru. Bo obowiązujący obecnie system na pewno nie jest zły. A ulepszanie dobrego może zakończyć się najwyżej totalnym chaosem.
Sędziowie
Znaleźli się w ogniu krytyki, bo to ich głównie ganiali po Polsce śledczy z Wrocławia. W szeregach arbitrów nastąpiło wielkie dziesiątkowanie. Policja pukała do drzwi w całym kraju, ale w Lublinie było spokojnie. A w rundzie jesiennej ekstraklasę sędziowało aż trzech przedstawicieli z naszego województwa - Tomasz Mikulski, Paweł Gil i Jacek Walczyński, a drugą ligę dwóch - Erwin Paterek i Jacek Małyszek. Co więcej, Tomasz Mikulski uznany został nawet za bohatera, bo ze zgromadzonych materiałów prokuratorskich wynikało, że jego kupić się nie da.
Transformacja
Wiosną do ostatniego spotkania bronili się przed spadkiem z ligi. Z Czesławem Palikiem. Ale po rundzie jesiennej nowego sezonu, już z Przemysławem Cecherzem, tracą niewiele do premiowanej awansem lokaty. Zamojski Hetman w ciągu kilku miesięcy przeszedł nieprawdopodobną transformację kadrową, a wszystko to dzięki strumieniowi pieniędzy płynącemu z... transformatora.
Upadek
Pod koniec stycznia zarząd Cisów podjął decyzję o wycofaniu z rozgrywek ekstraligi żeńskiej drużyny. Powód? Kłopoty finansowe, o których głośno było jeszcze przed startem sezonu 2006/2007. Jak tłumaczył prezes klubu Wojciech Gucma, jedna firma, czyli Uzdrowisko Nałęczów, nie mogła utrzymać zespołu. Zabrakło wsparcia z zewnątrz. Pomóc nie był w stanie nawet Marian Rapa, prezes LZPN, który na futbol kobiecy spogląda szczególnie przychylnym okiem.
Wnioski
Kiedy Górnik znalazł się poza pierwszą ligą, rozpoczął się wielki exodus. Łęczną opuściła większość piłkarzy oraz trener bramkarzy. Z tego grona aż dziesięciu (Piotr Leciejewski, Borce Manevski, Walerij Sokolenko, Dawid Sołdecki, Kamil Stachyra, Michał Łabędzki, Przemysław Tytoń, Przemysław Kulig, Toni Golem i Tomasz Midzierski) złożyło do PZPN wnioski o rozwiązanie kontaktów z winy klubu. I Wydział Gier zaakceptował te pisma. Jednak Związkowy Trybunał Piłkarski uchylił wcześniejszą decyzję WG, co oznacza, że od 1 lipca 2008 roku wymieniona dziesiątką znowu będzie zawodnikami Górnika.
Zadyma
Nieodzownym elementem meczów piłkarskich są kibice. Niestety, nie zawsze występują w pozytywnej roli. Niechlubną \"tradycją” na Lubelszczyźnie stały się zadymy, głównie w meczach derbowych. Tak było w Świdniku, gdzie sympatycy Górnika Łęczna postanowili zdobyć sektor miejscowych, czy w Łęcznej, gdzie szalikowcy Hetmana pojedynkowali się z ochroną. Czwartoligowy front sterroryzowała Chełmianka, a przyjazd jej sympatyków w każdym z miast budził wiele obaw. Do przerwania meczu doszło m.in. w Tomaszowie Lubelskim, gdzie chełmianie tylko pojawili się na obiekcie i od razu rzucili się na kibiców gospodarzy. Do najgłośniejszych jednak ekscesów doszło w Lublinie (podczas meczu z Lechią Gdańsk) i jeszcze pierwszoligowej Łęcznej. W przerwie meczu z Pogonią Szczecin doszło do konfrontacji zwaśnionych grup, a jej efektem było ponad dwadzieścia zakazów stadionowych dla sympatyków \"zielono-czarnych”. Dodajmy, że obowiązujących po dzień dzisiejszy...
Artur Ogórek (mawi, greg, map)
Reklama













Komentarze