Reklama
Pomorska wyprawa
W weekend, po blisko dwumiesięcznej przerwie, rundę rewanżową zainauguruje ekstraklasa piłkarek ręcznych.
- 04.01.2008 11:00
SPR Safo, które na półmetku rozgrywek plasuje się na drugim miejscu w tabeli, zagra jutro na wyjeździe z AZS Politechniką Koszalin. A już w poniedziałek, awansem, mistrzynie Polski staną w szranki z Łącznościowcem Szczecin.
W obu przypadkach inne rezultaty niż wygrana podopiecznych trenera Jana Packa będą niespodzianką. - Faktycznie, są to mecze z gatunku tych, które trzeba wygrać. Chociaż... - mówi Edward Jankowski, drugi trener SPR Safo. - Trochę się obawiam o naszą formę, tym bardziej że przerwa świąteczna była za długa.
Wszystko jednak wyjdzie \"w praniu” - dodaje szkoleniowiec.
Na Pomorze lubelska siódemka wyjechała w praktycznie pełnym składzie. Z gry wyłączona jest jedynie Sabina Włodek, która kontuzji nabawiła się jeszcze w grudniu. - Jej absencja potrwa do 12 stycznia - informuje trener Jankowski. Czy nieobecność doświadczonej lewoskrzydłowej będzie miała znaczący wpływ na grę mistrzyń Polski? - Przede wszystkim musimy się skupić na pierwszym meczu.
Koszalin to ciężki teren. Ten zespół zawsze był groźny, szczególnie na własnym parkiecie. Niemniej jest w naszym zasięgu. O Łącznościowcu się nie wypowiadam, bo tam wygranie jest wręcz przymusowe, tym bardziej że kadra szczecinianek oparta jest w głównej mierze na młodzieży - dodaje drugi szkoleniowiec SPR Safo.
Przerwa w rozgrywkach była w sam raz - uważa Monika Marzec, kołowa mistrzyń kraju. - Przed wyjazdem jestem spokojna o losy tych meczów. Jako główne pretendentki do tytułu nie możemy sobie pozwolić na gubienie punktów. Mam również nadzieję, że brak Sabiny nie będzie znaczący. Przecież w turnieju świątecznym z bardzo dobrej strony pokazała się Małgorzata Rola - dodaje lubelska zawodniczka.
Jutrzejsze spotkanie w Koszalinie zaplanowane jest na godz. 17.
Reklama













Komentarze