Potrzebna stabilizacja
Rozmowa z Robertem Dołęgą, zawodnikiem Orląt Łuków
- 04.01.2008 18:38
Po jedenastu latach, jeden z bardziej tytułowanych sztangistów w kraju, Robert Dołęga zdecydował się powrócić do Orląt Łuków. - Potrzebuję stabilizacji. Nadarzyła się okazja, więc postanowiłem ją wykorzystać. Tym bardziej, że pochodzę z Łukowa i teraz chcę odwdzięczyć się tym ludziom, którzy dali mi okazję wybicia się - przyznaje zawodnik.
- Na pewno powstał dobry klimat. Lada dzień oddana zostanie do użytku nowa sala, gdzie znajdą się trzy pomosty. Sztangi płyną prosto z Chin, tak więc o zaplecze nie będziemy musieli się martwić. Ja natomiast swoje doświadczenie postaram się przekazać młodzieży, którą będę trenował.
- Mogę mówić tylko o sobie. Z Otwocka nie odszedłem, tylko delikatnie mówiąc: wyproszono mnie. Podobnie jak Szymon otrzymałem propozycję z Górnika. Byłem nawet w Polkowicach, ale tam jest... koniec świata. Wiecznie żyć na walizkach się nie da!
- Zgadza się, jednak w tym przypadku nie przypuszczam, aby tak się stało. Po odejściu Kołeckiego liderem Ekopaku Jatne Otwock został Marcin i ma okazję wywalczenia jeszcze lepszych warunków, niż obecnie mu oferują.
- A dlaczego nie? System jest taki, że Polska może do Pekinu wysłać najwyżej sześciu zawodników. Dwa miejsca są już zajęte, bo nie sądzę, aby w igrzyskach olimpijskich zabrakło Marcina i Szymona Kołeckiego. Będę więc walczyć o pozostałe miejsca. Zależy mi na tym, żeby \"pójść” w tej samej kategorii co brat. To byłby pewnego rodzaju ewenementem.
- Obecnie jestem wolnym zawodnikiem i gotowym do wzięcia (śmiech). Są jednak warunki - dany klub musi spełnić moje wymagania finansowe oraz dysponować prężną sekcją, która skutecznie włączy się do walki o medale drużynowych mistrzostw Polski. A takich klubów w kraju jest niewiele.
- Zgadza się. Jeśli organizacyjnie podołają, to bardzo chętnie zasilę ich szeregi. Tym bardziej, że jestem studentem bialskiej uczelni.
Reklama













Komentarze