Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Obserwuj Dziennik Wschodni na Facebooku!

Kantują nas gładko - jak po maśle

Czytanie przy półce z masłem to nierzadki dziś obrazek w sklepach spożywczych.
Konsumenci cierpliwie szukają składu masła, zawartości tłuszczu, producenta, terminu przydatności. Przezorność jest jak najbardziej na miejscu - po praktykach dolewania oleju palmowego masło w Polsce ma złą sławę. Walka z fałszowaniem masła trwa już cztery lata i nie ma końca. Kontrole Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych we wrześniu i listopadzie 2007 znów wykryły obce tłuszcze w maśle. Uczciwość kupiecka ma niskie notowania, a kary są żadne -  czy kto słyszał o zamknięciu zakładu, który fałszuje masło? Sytuacja jest tym bardziej dziwaczna, że polskie mleczarstwo dorobiło się... europejskiego poziomu. - Jakość polskich wyrobów jest znakomita, nieporównywalna z produkcją sprzed 3-4 lat - mówi Waldemar Broś wiceprezes Krajowego Związku Spółdzielni Mleczarskich. - A to dlatego, że do produkcji skupuje się wyłącznie ekstra mleko, że techniką przetwórstwa dorównujemy najlepszym (nie ma zakładu bez HACCAP), że wzmożono kontrole. - Jem masło - przyznaje Zofia Wronko. - Lubię jego smak i zapach. Cholesterolem może straszyć, ale masło zawiera witaminy wpływające np. na wzrok. Ale producenci chyba wolą, żebyśmy źle widzieli i nie dostrzegli różnic pomiędzy masłem a miksami, po opakowaniach trudno je rozróżnić. Czytam skład, procenty tłuszczu, szukam uczciwego producenta. Bez okularów do sklepu nie chodzę... Rodzajów masła - setki. Ale nawet najbardziej chwytliwe nazwy (masło wiejskie, smarowne, tradycyjne, osełka górska) nie przekonują do jakości. - Kupiłam trzy masła ekstra. Każde od innego producenta. Wyjmuję wszystkie z lodówki. Dwa jak budyń - można smarować palcem. Tylko to trzecie było prawdziwe - mówi pani Zosia. - To prawda - test naszej czytelniczki potwierdza prezes Broś. - W maśle znajduje się ponad 300 kwasów tłuszczowych, które wpływają na smarowność masła. Zimą jest ich mniej i masło jest twardsze. Bo w ogóle masło jest mniej miękkie, nie rozpuszcza się tak, jak margaryna - tłuszcz pochodzenia roślinnego. Kto się tuczy naszym kosztem? Sklepy - twierdzą mleczarze Na początku wojny o prawdziwe masło kostka ekstra kosztowała 1,35 zł -1,89 zł (sierpień 2003). Wtedy na rynku lubelskim masła się jeszcze nie fałszowało. Dzisiaj za 200 g krajowego masła ekstra płaci się 2,39 zł - 4,99 zł. A powinno być dużo tańsze! Bo ceny mleka i nabiału na światowych rynkach lecą na łeb na szyję. Rekordzistą jest masło extra, które potaniało o 30 proc. - I u nas lecą ceny, aż strach - Henryk Łakomy, prezes OSM w Opolu Lubelskim ma respekt przed mleczną bessą. - Serwatka w proszku trzy razy tańsza, mleko zleciało o 30 proc., sery twarde, masło... Ale prawda - na półkach sklepów tego nie widać. Prezes Broś też twierdzi, że to handel jest ospały i nie zniża cen, choć towar kupuje taniej. Na serach żółtych marże handlowe sięgają już 40 proc.! Sprawdziliśmy, czy \"ospały” (czytaj: pazerny) jest tylko handel. Niekoniecznie: • W sklepie firmowym i hurtowni OSM Krasnystaw kostka masła kosztuje... 4,15 zł. Jak sklep bierze towar za minimum 100 zł, dostaje 4 proc. upustu. • W mleczarni kraśnickiej (OSM Opole) masło ekstra kosztuje 3,30 zł, w Michowiance (OSM Michów) - 3,40 zł. Czy to są niższe ceny?

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama