Reklama
Krasuski: Jestem elektryczny
ROZMOWA Z Mariuszem Krasuskim bramkarzem ŁKS Łazy
- 16.04.2008 13:21
Po piętnastu kolejkach przodownikiem bialskiej klasy okręgowej jest Sokół Adamów. To żadne zaskoczenie, bo zespół prowadzony przez Adriana Nowickiego od początku uważany był za faworyta do awansu. I jeśli ktoś miał pomieszać mu szyki, to przede wszystkim spadkowicz z czwartej ligi -Victoria Parczew. Jednak nieoczekiwanie po piętach liderowi depcze ŁKS Łazy, który nie doznał do tej pory ani jednej porażki. Co więcej, stracił tylko... trzy gole! W czym ogromna zasługa bramkarza Mariusza Krasuskiego.
- To zależy od spotkania. Czasem rzeczywiście niewiele się dzieje i mało mam do roboty. Ale bywają też mecze bardziej \"stresujące”, na przykład z Niwą Łomazy, które wygraliśmy 1:0.
- Nieskuteczność napastników (śmiech). Żadnej recepty nie ma, tak jak żaden z bramkarzy nie jest idealny. Na pewno jednak moim sprzymierzeńcem jest bardzo solidny blok defensywny.
- W połowie tamtego sezonu przeszedłem do Łazów z Tura Turze Rogi. Potrzeba było trochę czasu, aby poznać się z zespołem i zrozumieć na boisku. Teraz mamy tego efekty, choć liczba goli po stronie strat musi budzić pewne zdziwienie.
- Wszędzie, gdzie jeździmy na mecze, ludzie dziwią się, że zostałem pokonany tylko trzykrotnie. Zwłaszcza, że wystąpiłem we wszystkich spotkaniach. I w trzynastu z nich udało mi się zachować czyste konto.
- No właśnie mógł! Dwa razy skapitulowałem w spotkaniu z Orkanem Wojcieszków, które zakończyło się remisem 2:2. Muszę się przyznać, że zawaliłem oba gole. One obciążają wyłącznie moje konto. Za to w Kąkolewnicy, gdzie wygraliśmy 4:1, nie miałem już nic do powiedzenia.
- Raczej nie jestem spokojny. Z zawodu jestem elektrykiem, więc w bramce jestem też elektryczny (śmiech). Żyję tym co się dzieje na boisku, jak trzeba to też mocno pokrzyczę. Jednak wszystko dzieje się w określonych granicach, kartek nie dostaję.
- Jest kilku dobrych kandydatów, na przykład Zbyszek Drosio z Dwernickiego, który może imponować między innymi doświadczeniem. Poza tym do końca sezonu jest jeszcze sporo kolejek. Może się jeszcze wiele zmienić.
- Dochodzą do mnie jakieś głosy, ale tutaj czuję się bardzo dobrze. W Łazach tworzymy drużynę na boisku i poza nim. Dlatego nigdzie nie zamierzam się ruszać.
Reklama













Komentarze