Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

II liga: Motor walczył dzielnie

Piłkarze Motoru znowu zebrali pochlebne opinie za swoją grę, ale nie uzupełnili konta punktami.
Te pozostały w Bielsku-Białej, gdzie tamtejsze Podbeskidzie pokonało lublinian 3:0, zdobywając dwa gole z rzutów karnych. Szczególnie pierwszy karny, podyktowany w 43 min, wzbudził wiele kontrowersji. Gospodarze oczywiście byli przekonani, że arbiter miał rację, wskazując na \"jedenastkę” za dotknięcie piłki ręką przez Dawida Ptaszyńskiego. Problem w tym, że zagranie było zupełnie przypadkowe i nie miało większego wpływu na dalszy przebieg akcji. - Wyskoczyliśmy z rywalem do zacentrowanej piłki - wspomina zdarzenie Dawid Ptaszyński. - Po główce futbolówka poszybowała wyżej, przez moment jej nie widziałem. W pewnym momencie spadła na moją rękę. W dodatku wcześniej zostałem uderzony łokciem w splot, czego sędzia już nie dostrzegł. Najgorsze, że przed feralną decyzją arbitra Motor poczynał sobie dosyć dobrze. Miał nawet przewagę, lepiej rozgrywając piłkę w środkowej strefie boiska. Wprawdzie trudniej było stworzyć klarowne sytuacje strzeleckie, jednak Łukasz Merda musiał kilka razy interweniować. W 37 min z dużym trudem wybił piłkę uderzoną z ok. 16 metrów przez Kamila Króla, który wreszcie zadebiutował w lubelskiej drużynie. Rosły napastnik w ubiegłym tygodniu doczekał się na certyfikat. Bramkarza Podbeskidzia groźnym strzałem z dystansu zatrudnił też Przemysław Żmuda. Miejscowi najlepsze okazje stworzyli na początku meczu, kiedy szybkie ataki przeprowadzili Krzysztof Chrapek i Mariusz Sacha. Gol stracony tuż przed zejściem do szatni pokrzyżował gościom szyki, ale lublinianie nie zamierzali kapitulować. Drugą połowę rozpoczęli z animuszem. Daniel Koczon minimalnie przestrzelił z narożnika pola karnego. Niestety, w ferworze walki nie upilnowano aktywnego Chrapka, który w 50 min odegrał na wolne pole do Martina Matusa. Ten precyzyjnie uderzył, a odbita od słupka piłka wpadła do siatki. Tuż przed końcem spotkania gospodarze podwyższyli na 3:0, znowu po rzucie karnym, wykorzystanym przez Dariusza Kołodzieja. Przy okazji Motor stracił zawodnika, ponieważ za faul na Chrapku żółtą kartkę ujrzał Bernard Ocholeche i w następnym meczu będzie musiał pauzować. A najbliższa kolejka zostanie rozegrana już w środę. Motor będzie gościł Pelikana Łowicz. W tej konfrontacji zabraknie też Łukasza Misztala, który w Bielsku-Białej otrzymał czwartą żółtą kartkę i także będzie musiał przymusowo odpoczywać. Z kolei Michał Płotka doznał urazu i dziś trudno przewidzieć, czy do środy zdoła się wykurować. Piłkarze Motoru bardzo długo będą pamiętali Adama Lyczmańskiego, arbitra, który w dwóch meczach podyktował przeciwko lublinianom aż... cztery rzuty karne. Sędzia dał o sobie znać już w Płocku, gdzie także nie uniknął kontrowersyjnego werdyktu, a w jednej z ról znowu wystąpił Ptaszyński. Przypomnijmy, że Lyczmański uznał, iż lubelski obrońca faulował rywala bez piłki. Później ukarał też Bernarda Ocholeche, na którego najwyraźniej zwracał szczególną uwagę. W minioną sobotę mieliśmy powtórkę z \"rozrywki”, tyle tylko, że do grona ukaranych dołączył jeszcze Misztal. BRAMKI 1:0 - Kołodziej (43 z karnego), 2:0 - Matus (50), 3:0 - Kołodziej (90 z karnego). SKŁADY Podbeskidzie: Merda - Cienciała, Koman (13 Hirsz), Szmatiuk, Dancik - Sacha (81 Gorszkow), Jarosz, Kołodziej, Żmudziński - Chrapek, Matus (63 Zaremba). Motor: Mierzwa - Syroka, Ptaszyński, Płotka (69 Maciejewski), Misztal - R. Król, Żmuda, Ocholeche - Koczon (64 Stachyra), K. Król, Popławski (64 Kołodziejski). Żółte kartki: Żmudziński, Jarosz (P) - Misztal, Ocholeche (M). Sędziował: Adam Lyczmański (Bydgoszcz). Widzów - 3,5 tys.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama