Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Prokuratura bada budowę toru przy ul. Janowskiej. Kto jest odpowiedzialny za bubel?

Prokuratura zaczęła badać budowę toru rowerowego przy ul. Janowskiej, który po trzech latach nadaje się do rozbiórki i wykonania od podstaw. Dwie niezależne ekspertyzy wykazały, że od samego początku jest źle zaprojektowanym i źle wykonanym bublem
Prokuratura bada budowę toru przy ul. Janowskiej. Kto jest odpowiedzialny za bubel?
Postępowanie sprawdzające prowadzone jest w kierunku przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych Urzędu Miasta - mówi Agnieszka Kępka z Prokuratury Okręgowej w Lublinie. - Jeżeli postępowanie to da podstawy do uznania, że mogło dojść do przestępstwa, wtedy zostanie wszczęte śledztwo.

Prokuratura próbuje wyjaśnić, czy można mówić o odpowiedzialności karnej za to, że z pieniędzy podatników zbudowano bubel. Problemy wyszły na jaw wiosną, gdy po ulewach tor zmienił się w błoto, a na ziemnych przeszkodach do skoków pojawiły się osuwiska. Miejski Ośrodek Sportu i Rekreacji zamówił u rzeczoznawców dwie opinie, by sprawdzić, jak naprawić tor.

Okazało się, że nie ma co naprawiać i że wszystko należałoby budować od nowa. Tor zaplanowano na niestabilnym terenie dawnej kopalni piachu używanej później jako składowisko ziemi wywożonej z budów. Nikt nie zatroszczył się o ustabilizowanie gruntu, ani o odwodnienie terenu. A odpływ deszczówki utrudnia ziemny wał zaprojektowany wtedy gdy miasto zakładało jeszcze, że obiekt ma służyć motocyklistom. - Stąd zaleganie wody na całym obszarze - stwierdził w swej opinii dr inż. Kazimierz Chojnowski ze Stowarzyszenia Rzeczoznawców Technicznych Urządzeń Rozrywkowych.

- Wystąpiliśmy już do Urzędu Miasta i do wykonawcy o przekazanie dokumentacji obiektu - mówi prokurator Kępka.

Tor zaprojektowany w 2007 r. i budowany na zlecenie poprzedniego prezydenta miasta został otwarty w 2011 r. Koszty budowy szacowane początkowo na 2 miliony urosły do 3 mln złotych. Wiadomo już, że tor ani w tym roku, ani w przyszłym nie będzie czynny. Niestabilność gruntu sprawia, że BikePark nie nadaje się do jazdy.

Nadzór budowlany kazał go zamknąć tłumacząc to obawą o życie i zdrowie ludzi. A wynajęty przez miasto ekspert uznał, że po rozmiękniętych torach nie da się jeździć. - Każdy kolejny skok zmienia geometrię toru stwarzając zagrożenie dla użytkowników - stwierdza w opinii Chojnowski.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama