Reklama
Szkoła z Niemiec boi się żółtaczki
Na zakaźną żółtaczkę pokarmową zachorowało kilku czeczeńskich uczniów ze szkoły w podlubelskich Niemcach.
- 26.05.2008 19:21
Na szkołę padł strach, bo polskie dzieci są nieodporne na tę chorobę - nie ma masowych szczepień.
Monika Waga z Niemiec ma syna w klasie, gdzie uczą się czeczeńskie dzieci z ośrodka w pobliskim Leonowie. - Słyszałam o zachorowaniach - kobieta czeka na syna na szkolnym korytarzu. - Nauczyciele rozdawali ulotki z objawami żółtaczki i radami, jak się nie zakazić.
Teresa Sidor boi się, ale posyła syna do szkoły. - Co robić? Nie posyłać też źle - mówi.
- Słyszałam, że jest ich dużo w tym ośrodku - dodaje inna matka. - No i że brudno mają.
Anonimowe telefony od przestraszonych matek odebrano w sekretariacie szkoły. Dyrekcja natychmiast zareagowała.
- Choruje kilkoro, ale tylko dwoje jest w wieku szkolnym. Jednak, żeby nikogo nie narażać, poleciłam, aby wszyscy Czeczeńcy, którzy się u nas uczą, nie przychodzili na lekcje - mówi Stanisława Żuławska, wicedyrektor szkoły.
Jak dotąd, żaden polski uczeń nie zachorował. W sanepidzie twierdzą, że nie trzeba zamykać szkoły.
- Epidemii nie ma - uspokaja Paweł Policzkiewicz, lubelski inspektor sanitarny. - Dziś o godz. 17 przyjedziemy do Niemiec i opowiemy, jak się uchronić przed zakażeniem. Bo żółtaczka pokarmowa to choroba brudnych rąk.
Pracownik socjalny Ośrodka dla Uchodźców w Leonowie (proszący o anonimowość) przyznaje, że z higieną wśród uchodźców nie jest najlepiej. - A przecież mają ciepłą wodę, środki czystości - dodaje.
Zdaniem Arkadiusza Szymańskiego, dyrektora generalnego Urzędu ds. Cudzoziemców w Warszawie, leonowski ośrodek jest mocno przeludniony, a to sprzyja rozprzestrzenianiu się chorób.
- Tam jest 250 osób - liczy. - Po wejściu Polski do strefy Schengen obserwujemy olbrzymi napływ uchodźców. We wszystkich ośrodkach mamy ich 7,5 tysiąca. W razie chorób zakaźnych wcielane są procedury: odizolowanie, podawanie leków, skierowanie do szpitala.
Chore dzieci z Czeczenii są w szpitalu im. Jana Bożego w Lublinie. - Mamy ich sześcioro - powiedziała wczoraj dr Barbara Hasiec, ordynator oddziału zakaźnego. - Sytuacja jest niepokojąca, gdyż polska populacja jest nieodporna na żółtaczkę typu A. Nie ma masowych szczepień.
Objawy żółtaczki pokarmowej zaczynają się nietypowo. Przypominają grypę. Potem dochodzą wymioty, bóle brzucha, zażółcenie skóry. Aby nie zachorować, trzeba przestrzegać higieny.
Reklama













Komentarze