Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Myj ręce, nie pierz w letniej wodzie - będziesz zdrowszy!

Z wakacji możemy przywieźć nie tylko wspomnienia, muszelki, pamiątki. My albo nasze dzieci mogą przywleźć jakieś choróbsko.
Ba, nawet w osiedlowej piaskownicy, tak chętnie odwiedzanej w lecie, mogą być jaja pasożytów. Do najczęstszych dolegliwości pory letniej należą te spowodowane przez brud i pasożyty. - Na koloniach na bieżąco sprawdzana jest czystość - informuje dr Janusz Słodziński, kierownik działu epidemiologii Wojewódzkiej Stacji Sanitarno Epidemiologicznej w Lublinie. - Jednak wiele zależy od higieny osobistej, czyli od zachowań wyniesionych z domu - nawyku mycia rąk po wyjściu z toalety, mycia owoców. Wirusowe zapalenie wątroby typ A zwane jest chorobą brudnych rąk. Przeciw WZW typ A można zaszczepić dziecko przed jego wyjazdem na obóz lub kolonie. Warto rozważyć taką możliwość, jeśli wysyłane jest w trudne warunki - np. na obóz survivalowy lub wędrowny albo gdy wyjeżdża do krajów tropikalnych. W tym celu trzeba się zgłosić do lekarza rodzinnego lub do sanepidu. Odporność uzyskuje się już po 10-14 dniach. Do Wojewódzkiej Poradni Skórno-Dermatologicznej w Lublinie po wyjazdach zgłaszają się pacjenci ze świerzbem. - Przyczyny są prozaiczne - mówi dr Bogusław Wach, kierownik przychodni. - Jedna z nich to - paradoksalnie - dzisiejsze proszki piorące. Obiecuje się kobietom śnieżną biel już w temperaturze 40 stopni, ale w tej temperaturze nie zginą świerzbowce. Dziś jest duża migracja ludności, składamy sobie wizyty i jeśli np. pościel nie będzie gotowana lub prasowana w wysokiej temperaturze, może się zdarzyć, że świerzb zostanie przeniesiony. Wtedy leczeniu musi być poddana cała rodzina. Całą garderobę trzeba poddać praniu (prasowaniu) w wysokiej temperaturze, bielizny i pościeli przynajmniej przez miesiąc nie używać - należy kupić i korzystać z nowej. - To przykra i dokuczliwa choroba - mówi dr Wach. - Powoduje dokuczliwy świąd, a rozdrapywanie miejsc zarażonych prowadzi do tzw. nadkażenia. Trzeba się zgłosić do lekarza. Inną wakacyjną przypadłością są grzybice. Lekarze ostrzegają - nie warto leczyć się na własną rękę. - Reklamowane są różne cudowne farmaceutyki, ale nie działają na każdy rodzaj grzybicy - ostrzega lekarz. - Należy brać pod uwagę stopień zaawansowania choroby, często leczyć się powinna cała rodzina, a później konieczne są badania kontrolne, czy choroba jest wyleczona. Źle leczona, spowoduje wzrost oporności grzybów. Pożyczanie sobie obuwia, skarpet, bielizny, wspólny ręcznik na koloniach, wspólny prysznic, pod który dzieci wchodzą bez klapek - to sprzyja zakażeniom. Wciąż problemem są piaskownice - te osiedlowe i te w ośrodkach kolonijnych czy wypoczynkowych. Najbardziej groźne są zanieczyszczenia i pasożyty odzwierzęce. W piaskownicy można zarazić się owsikami, tasiemcem, ale też, na przykład, toksoplazmozą, jeśli w piasku znajdują się odchody kota. W wielu krajach na Zachodzie piaskownice wieczorem są zasłaniane specjalną siatką. Zapobieganie zarażeniom w dużej mierze zależy od rodziców - muszą swoje dzieci od najmniejszych lat uczyć higieny. Przypominać, że nie można nic brać do buzi, że zawsze po zabawie należy dokładnie myć ręce. Oni zaś powinni starannie szorować zabawki, które miały kontakt z piaskiem.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

ReklamaNOWY LEXUS RZ: Rewolucja totalna! | DNI OTWARTE 4-9 MAJA
Reklama
Reklama