Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Cztery osoby zginęły na drogach

Maszynista zauważył auto na torach, ale było już za późno, by wyhamować pędzący pociąg. Matka i córka nie żyją. W innych wypadkach zginęli młodzi mężczyźni.
Najtragiczniejszy wypadek tego weekendu wydarzył się w sobotę po południu w powiecie radzyńskim. Na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Brzozowicy Dużej nissan primera wjechał wprost pod koła pociągu pośpiesznego relacji Warszawa-Moskwa. W zmiażdżonym samochodzie zginęła kierująca autem 49-letnia Jadwiga G. z Łukowa. Jej ciężko ranna córka, 28-letnia Magdalena R., trzy godziny później zmarła w szpitalu. Kobiety jechały z Łukowa do swojej rodzinnej miejscowości w gminie Kąkolewnica. - Maszynista pociągu zeznał, że zobaczył samochód na torach 10-15 metrów przed lokomotywą - mówi Dariusz Łukasiak, oficer prasowy radzyńskiej policji. - Natychmiast zaczął hamować, ale przy prędkości, z jaką jechał pociąg - 80 kilometrów na godzinę - droga hamowania wynosi kilometr. Nadchodziła burza. Być może - podejrzewa policja - kierująca samochodem kobieta miała osłabioną koncentrację. W nocy z soboty na niedzielę w Jedlance Nowej w powiecie lubartowskim zginął 20-latek. Mężczyznę potrącił samochód. Sprawca wypadku uciekł. Leżącego na środku drogi człowieka zauważyli mieszkańcy wsi. Lekarz, który przyjechał na miejsce stwierdził, że chłopak już nie żyje. Policjanci ustalili, że 20-letni mieszkaniec gminy Uścimów jechał rowerem albo go prowadził. Wtedy wjechał w niego samochód, który ciągnął go jeszcze przez kilkanaście metrów. Kierowca-pirat odjechał prawdopodobnie w kierunku Białki. W sobotę w Wincentowie tuż przed godz. 5 w wypadku zginął mieszkaniec gminy Firlej. 21-letni kierowca prawdopodobnie zasnął za kierownica swojego audi, zjechał na pobocze i po kilkunastu metrach uderzył w drzewo. Siła uderzenia była tak duża, że samochód rozpadł się na dwie części, a przedmioty z wnętrza auta rozrzuciło w promieniu kilkudziesięciu metrów. Policjanci z Lubartowa szukają świadków wypadków w Jedlance i Wincentowie. Proszą o kontakt: (0 81) 852 62 10.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama