Zamiast pola zaorał asfalt
2,7 promila alkoholu w organizmie miał traktorzysta, który pomylił asfaltową drogę z polem. Po szosie jechał z opuszczonymi pługami.
- 26.08.2008 10:38
Uszkodził około 40 metrów nawierzchni jezdni.
– Zaorał nam nową drogę – żalą się teraz mieszkańcy Glinnego Stoku. – Asfalt był tu dopiero od ubiegłego roku.
W poniedziałek 51-letni Marek D. wyjechał w pole ursusem z pługiem. Zaczął tak jak powinien: od orania pola. Po południu wjechał na asfaltową drogę. Najpierw pług był podciągnięty wysoko. Potem traktorzysta go opuścił. Ostrza pługa wbiły się w asfalt i bez trudu zaczęły zrywać nawierzchnię. Powstała wyrwa długa na czterdzieści metrów.
– Policję o wyczynach rolnika zawiadomił przypadkowy świadek – mówi Bogdan Piwoni z parczewskiej policji. – Gdy partol przyjechał na miejsce, Marek D. stał przy swoim traktorze. Wokół zebrała się już grupa okolicznych mieszkańców.
Alkomat pokazał u rolnika 2,7 promila alkoholu. Policja dodatkowo zleciła jeszcze pobranie mu krwi do badania na trzeźwość. Potem zwolniła go do domu. Traktor wraz z pługiem zabrał jego brat. Maszyna miała tylko nieco stępione lemiesze.
Marek D. nie potrafił powiedzieć policjantom, jak doszło do tego, że zdewastował drogę.
Być może opowie o tym już na trzeźwo, kiedy dostanie wezwanie do komendy. Usłyszy zarzut kierowania pojazdem po pijanemu i zniszczenia mienia.
Koszty naprawy drogi szacuje jej właściciel: Urząd Gminy w Siemieniu. – Zgłosimy szkodę do PZU, gdzie Marek D. ma wykupione ubezpieczenie pojazdu od odpowiedzialności cywilnej – zapowiada wójt Stanisław Dawidek.
Ubezpieczyciel będzie miał jednak prawo żądać od Marka D. pokrycia kosztów całego odszkodowania, bo rolnik wyrządził szkody po pijanemu.
Marek D. miał jednak trochę szczęścia. Naprawa nie wyniesie go zbyt drogo, bo „przy okazji” dziury załata firma drogowa, która buduje jezdnię w sąsiedniej wsi. – Nie trzeba będzie więc specjalnie ściągać sprzętu do załatania wyrwy w Glinnym Stoku – mówi wójt. – A to znacznie obniży koszty naprawy drogi. Myślę, że nie wyniosą one nawet kilku tysięcy złotych.
Reklama













Komentarze