Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

To było święto sportowców

Rozmowa z Krzysztofem Grabczukiem, marszałkiem województwa lubelskiego, wiceprezesem Polskiego Komitetu Olimpijskiego
- Nie można mieć pretensji do sportowców, którzy zrobili wszystko na co ich stać. Po to tam przecież pojechali. Ale Igrzyska rządzą się swoimi prawami, zdarza się, że \"pewniacy” wyjeżdżają bez medalu. To ich wielki, osobisty dramat. Widziałem, jak bardzo przeżywali swoje porażki. Dorośli mężczyźni, którzy zamykali się w swoich pokojach i płakali jak dzieci. - Liczyłem na medal Marcina Dołęgi, naszego ciężarowca z Łukowa. Gdyby kalkulował bez emocji, myślę, że stanąłby na podium. Ale \"poniosło” go, chciał zawalczyć o złoto i przeliczył się. Żal mi też zapaśnika Krystiana Brzozowskiego, stawiałem na niego. W Atenach zdobył 4 miejsce, tutaj miał szanse na więcej. Po cichu liczyłem też, że któraś z pływaczek zrobi nam niespodziankę. - Niepowtarzalną atmosferę. Igrzyska Olimpijskie to najważniejsze święto sportowców. I to było widać zarówno podczas rywalizacji, której towarzyszyły ogromne emocje, jak też w wiosce olimpijskiej. Tam panowała prawdziwa równość, nie było przepychu, nikt, bez względu na status majątkowy, nie błyszczał samochodem, czy ubraniem. Wszyscy chodzili w dresach, jeździli na rowerach, wspólnie siadali do posiłków. Bardzo mi się to podobało, podkreślało czysty, sportowy charakter tej imprezy. Rozmawiała Magdalena Bożko Obszerna relacja z Pekinu w sobotnim specjalnym wydaniu Dziennika Wschodniego

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama