Woda w studniach nie nadaje się do picia
Sanepid zakazał spożywania wody ze studni w dwóch gospodarstwach położonych tuż za składowiskiem śmieci w Ożarowie II koło Opola Lubelskiego.
- 31.08.2008 17:08
- Od czterech lat jest tu taka woda - przyznaje Anna Maj, która nie może korzystać z przydomowej studni. Chodziłam do sanepidu już jakiś czas temu i prosiłam, aby zajęli się tym, bo dzieci, które wypiły wodę ze studni skarżyły się na bóle brzucha.
Ale pani powiedziała mi, że jak zapłacę 250 złotych to mi ją zbadają. Nie stać mnie na to. Nie mam żadnej renty ani zasiłku - dodaje ze łzami w oczach.
W Ożarowie II nie ma wodociągu. Mieszkańcy przyznają, że odkąd gmina zrobiła im pod nosem nowe składowisko śmieci, jakość wody gwałtownie pogorszyła się. - Kiedyś to tu była woda jak kryształ - mówią.
- Jako inspekcja sanitarna nie mamy nadzoru nad prywatnymi studniami - tłumaczy Elżbieta Sempoch ze Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Opolu Lubelskim. - Właściciele powinni sami o to zadbać. Możemy ją zbadać tylko na zlecenie.
Sołtys i mieszkańcy Ożarowa II zaalarmowali Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Ten wysłał pismo do opolskiego sanepidu i opolski sanepid zainteresował się sprawą.
- Kilka dni temu pobrane zostały do analizy próbki wody z trzech studni. W dwóch stwierdzono dość duże przekroczenie parametrów mikrobiologicznych. Chodzi o bakterie z grupy coli i enterokoki (paciorkowce kałowe - przyp. red.) - przyznaje Sempoch.
Inspektorzy nadzoru sanitarnego nie chcą wypowiadać się na temat wpływu składowiska w Ożarowie na jakość wody w tamtejszych studniach. Zdaniem burmistrza Opola Lubelskiego jest to tylko kolejna sztucznie rozdmuchana afera.
- Ze względu na złe zabezpieczenie studni stwierdzone przez sanepid istniała możliwość zewnętrznego zanieczyszczenia wody studziennej - tłumaczy Dariusz Wróbel, burmistrz Opola Lubelskiego.
- Całkowicie wykluczony jest związek tego zanieczyszczenia z negatywnym oddziaływaniem składowiska odpadów oddalonego o blisko półtora kilometra. Służby samorządowe podjęły działania zmierzające do wyjaśnienia przyczyny tych zanieczyszczeń, a nade wszystko ich oczyszczenia poprzez wypompowanie wody studziennej a następnie jej chlorowanie - dodaje burmistrz (wypowiedź autoryzowana - przy. red.).
Burmistrz zapewnia, że właściciele skażonych studni mogą liczyć na jego pomoc. Na razie nie wie jaką konkretnie formę ona przyjmie.
Agnieszka Ciekot
Reklama













Komentarze