Lek kupisz za 3 zł. Albo za 30. Zależy - gdzie...
Pacjencie, uważaj! Cena takiego samego leku w sąsiadujących ze sobą aptekach może się różnić nawet o kilkadziesiąt złotych!
- 19.09.2008 18:03
Tadeusz Hartfil z Lublina choruje na cukrzycę. Lekarz przepisał mu insulinę aspart i poradził, że najlepiej kupić ją na Obywatelskiej. Chodziło o to, że tam lek ten miał być tańszy niż w innych aptekach.
1000 proc. różnicy!
Pan Tadeusz poszedł jednak do apteki, do której miał bliżej. Okazało się, że insulina kosztuje tu ponad 30 zł - a w polecanej przez lekarza aptece miała kosztować znacznie mniej
Podenerwowany klient postanowił pojechać na ul. Obywatelską, by sprawdzić, czy lekarz go nie nabiera.
Nie nabierał! Okazało się, że, faktycznie, ta sama insulina (takie samo opakowanie, taka sama ilość) kosztuje w taniej aptece dziesięciokrotnie mniej -… 3 zł!!!!
- Taka różnica w cenie to skandal!
Tak się postępuje z chorymi? - pyta oburzony Tadeusz Hartfil.
Okazuje się, że różnice w cenie dotyczą wielu leków. Na ogół są stosunkowo niewielkie - kilka złotych. Zdarzają się jednak i tak duże jak w przypadku insuliny.
Jak wyjaśniono nam w Lubelskiej Okręgowej Izbie Aptekarskiej, zagadka tkwi w wielkim chaosie, jaki panuje na rynku leków. W ok. 20% aptek firmy farmaceutyczne stosują 50-80% zniżki na leki refundowane i inne preparaty lecznicze. I tam ustawiają się kolejki.
- Sprawdza się powiedzenie: \"duży może więcej” - mówi Krzysztof Przystupa, prezes Lubelskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej (LORA). - Aptece w dużym mieście czy aptekom sieciowym opłaca się sprzedać lek za dużo niższą kwotę, niż aptece w małej miejscowości. Zmusza to pacjentów do wędrówki od apteki do apteki, od miejscowości do miejscowości.
Na nasze pytanie, dlaczego apteki są tak strasznie nierówno traktowane przez producentów, czy dystrybutorów leków, w jednej z firm farmaceutycznych pełen irytacji głos rzucił nam do słuchawki: \"przecież mamy wolny rynek”!. Po czym usłyszeliśmy kłapnięcie słuchawki…
Problem w tym, że praktycznie nikt rynku leków nie kontroluje.
- Czy aptekarze przestrzegają ustaw i respektują przepisy? Tego nie wiem… - mówi Lidia Baran - Ćwirta, powiatowy rzecznik praw konsumentów w Lublinie. I odsyła nas do Inspekcji Handlowej....
- Mamy wykluczony ustawowo nadzór nad aptekami i nie możemy kontrolować usług w zakresie ochrony zdrowia i opieki społecznej. Wszelkie kontrole wykonywane były razem z Wojewódzkim Inspektoratem Inspekcji Farmaceutycznej - mówi Zbigniew Paczwa z Inspekcji Handlowej w Lublinie.
- Sprawami różnic w cenach leków w aptekach się nie zajmujemy - poinformowała nas Wiesława Wolińska, Lubelski Wojewódzki Inspektor Farmaceutyczny w Lublinie.
Kilka dni temu wysłaliśmy e - maila do rzecznika Ministra Zdrowia, pytając m. in. czy tak ma wyglądać realizacja konstytucyjnego prawa obywateli do równego dostępu do leków.
Do dziś nie dostaliśmy żadnej odpowiedzi.
Krzysztof Przystupa
prezes Lubelskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej
Polscy pacjenci będą okradani przez firmy farmaceutyczne tak długo, dopóki nie wymusimy na rządzących zmiany tej chorej sytuacji. Wzywam chorych: dopominajcie się o swoje prawa konstytucyjne, nie dajcie się poniżać i wykorzystywać. To nie aptekarze kreują ceny leków.
Różnice w cenach w aptekach, nie wynikają z pazerności aptekarzy, a jedynie z nierównego traktowania aptek przez firmy farmaceutyczne.
Czy tak ma wyglądać konstytucyjne prawo do równego dostępu do leków?
Dlaczego Ministerstwo Zdrowia nie reaguje?
Reklama













Komentarze