Reklama
Kłamał bo... bał się żony
Rokitno. Strach przed żoną bywa silniejszy niż przed odpowiedzialnością karną.
- 30.09.2008 21:41
Doświadczył tego Artur S., 34-letni mieszkaniec Rokitna (pow. bialski). Kiedy w miniony weekend, nieco zmożony alkoholem, wrócił do domu, pożalił się swej połowicy, że w parku napadli go bandyci. I ograbili z dwóch telefonów komórkowych oraz portfela z dokumentami i kartami bankomatowymi. Pan Artur wycenił straty na 1650 zł.
Żona niezwłocznie powiadomiła policję o przestępstwie. Kiedy pan domu wytrzeźwiał, potwierdził policjantom, że w parku Radziwiłłowskim w Białej Podlaskiej grubo po północy dwóch młodych mężczyzn, grożąc pobiciem, zażądało od niego pieniędzy. Sterroryzowany oddał im telefony i portfel. Policjanci sprawdzili jego wersję zdarzeń i szybko okazało się, że żadnego napadu nie było.
- W rzeczywistości 34-latek przyjechał do Białej Podlaskiej, żeby się zabawić. Pił alkohol, a kiedy zabrakło mu pieniędzy, zastawił u właściciela hotelu dokumenty i telefony. Nazajutrz nie wiedział, jak wytłumaczyć się swojej żonie i na poczekaniu wymyślił historię o rozboju - mówi Cezary Grochowski, oficer prasowy bialskiej policji.
Dziś mężczyzna przyznał się policjantom do kłamstwa. Za składanie fałszywych zeznań grozi mu do 3 lat więzienia. Nie licząc sankcji domowych.
(pim)
Reklama













Komentarze