Chrząszcz ginie w Szczebrzeszynie
Sławny chrząszcz ze Szrzebrzeszyna się sypie. Ostatnio odpadł mu kawałek buta i fragment podstawy. Wszystko przez korniki.
- 01.10.2008 20:22
Bo drewniana rzeźba nie została przed nimi wystarczająco dobrze zabezpieczona.
Chrząszcz w Szczebrzeszynie nie ma łatwego życia. Rzeźba już trzy razy była okaleczana przez wandali, którzy odpiłowywali owadowi kawałek smyczka. Teraz wzięły się za niego korniki. I sieją spustoszenie. Bo choć drewniana figurka ma dopiero 6 lat (została ustawiona przy okazji obchodów jubileuszu 650-lecia istnienia miasteczka), to zaczyna się sypać. Kilka dni temu odpadł z niej kawałek podstawy i drewnianego buta. Czy tego nie dało się przewidzieć i zabezpieczyć wizytówki miasta?
- Konserwujemy go co roku, ale lipa nie jest trwałym drewnem - rozkłada ręce Marian Mazur, burmistrz Szczebrzeszyna. Przyznaje, że nie widział jeszcze ubytków wyrządzonych przez żarłoczne korniki, ale obiecuje to sprawdzić. - Może uda się je jakoś załatać. Jeśli nie, zastanowimy się czy przypadkiem nie trzeba pomyśleć nad nowym pomnikiem - dodaje Mazur.
- Szkoda że nad konkretnymi rozwiązaniami zastanawiają się dopiero teraz - złości się tymczasem Jan Tomaszewski ze Szczebrzeszyna. - Przecież można było pomyśleć o tym wcześniej i jakoś zabezpieczyć rzeźbę. Szkoda byłoby, gdyby musiała zniknąć. Przecież nie ma wątpliwości, że przyciąga do nas najwięcej turystów.
Dlatego burmistrz nie zamierza poddać się łatwo i chrząszcza obroni. Wcześniej będzie się kontaktował z autorem dzieła, miejscowym artystą Zygmuntem Jarmułem, który tworzył tę i wiele innych rzeźb owada wraz ze swoimi wychowankami podczas specjalnego pleneru rzeźbiarskiego.
- Jeśli trzeba rzeźbić nowego chrząszcza, to zlecimy to. Figurka na pewno też wróci na dotychczasowe miejsce - obiecuje Marian Mazur.
(ak)
Tomasz Gaudnik
Reklama













Komentarze