Kłopot się spalił
W baraku chronili się pijacy, po dachu biegały dzieci. Dozorca nie reagował. I to nie on wezwał straż, gdy budynek stanął wczoraj w ogniu. Strażacy zwozili wodę cysternami, bo hydranty nie działały. Obiekt należał do miasta. O tym, że jest źle strzeżony. Ratusz wiedział od roku.
29.10.2006 18:55