Kradzieże paliwa z flot na Lubelszczyźnie kosztują przewoźników więcej niż mandaty i naprawy razem wzięte
Właściciel firmy transportowej spod Łęcznej, dwanaście ciężarówek, trasy głównie S17 do Warszawy i S19 na Rzeszów, powiedział mi, że przez cały 2025 rok nie mógł zrozumieć, dlaczego zużycie paliwa w jego flocie nie zgadza się z przebiegami. Cztery, pięć procent różnicy, co przy dwunastu autach wychodzi na 8 do 10 tys. złotych miesięcznie, i nigdy nie dało się tego przypiąć do jednego kierowcy, bo wszyscy mieli swoje wytłumaczenia, korki na S17 pod Kurowem, objazdy przez Garbów, klimatyzacja na maksa w lipcu, i w sumie każde z tych tłumaczeń z osobna brzmiało rozsądnie, tyle że razem dawały proceder, którego nie widział, bo nie miał czym patrzeć. Zamontował w końcu czujniki poziomu w zbiornikach i podpiął je pod GPS. Trzy pojazdy na trasie baza pod Łęczną do Puław regularnie traciły po 30, 40 litrów w punktach, gdzie żadne tankowanie nie figurowało w systemie, żaden postój nie trwał dłużej niż parę minut. Spuszczanie.
17.09.2026 10:49