Zlitowała się nad psem i teraz ma kłopot, czworonożny
Córka pani Danuty Weremczuk ,wracając w nocy od znajomych do domu natknęła się na ul. Jana Pawła II na trzęsącego się z zimna i piszczącego psa. Ulitowała się nad zwierzęciem i zabrała go do domu. Na drugi dzień, kiedy piesek odzyskał już siły i wrócił mu apetyt, jej mama zadzwoniła do Straży Miejskiej z informacją, że zaopiekowała się suczką, którą jednak teraz ktoś musi zabrać.
09.02.2012 15:47