Chciał spokoju, to sam złapał psa
Z agresywną watahą psów terroryzujących mieszkańców Kolonii Zaraszów koło Bychawy nie poradziła sobie wyspecjalizowana firma, lecz mieszkaniec tejże wsi.
– Psy zakradały się na podwórka, łapały kury, niszczyły ogródki. Robiły podkopy pod płotami, rozdrapywały grządki i niszczyły warzywa. Żona musiała trzy razy sadzić. Atakowały idące samotnie kobiety lub dzieci – opowiada Władysław Łepek, mieszkaniec wsi.
03.07.2006 19:19