W czepku, ale za to bez głowy
Ratowników nie ma, bo jeszcze nie sezon. I nie ma zgody na kąpiele, bo woda niebadana. Ale jest pogoda. I to niektórym wystarczy. Setki młodych i starszych osób wypoczywają właśnie nad jeziorami i zalewami. W najlepszym wypadku ryzykują wizytą u dermatologa. W najgorszym - śmiercią.
Jezioro Firlej, 50 kilometrów od Lublina. Słoneczne piątkowe popołudnie. Na drewnianym pomoście czerwony napis \"ratownik” (na zdjęciu). Ale ratownika nie widać. Mimo to, w wodzie wesoło baraszkują całe rodziny.
16.06.2006 22:30