wtorek, 22 sierpnia 2017 r.

Kraj Świat

Awantura zakończona śmiercią. Kto zajmie się dzieckiem?

Dodano: 9 sierpnia 2017, 15:03
Autor: UWAGA! TVN

Najpierw stracił syna, teraz walczy o wnuczkę. Pan Jacek chce być rodziną zastępczą dla dziecka, którego matka usłyszała zarzut zabójstwa swojego partnera.

Jacek Drąg, 50-latek ze Świecia, walczy o swoją roczną wnuczkę. Chce być dla niej rodziną zastępczą po tym, jak matce dziewczynki postawiono zarzut zabójstwa swojego partnera, syna pana Jacka. Dziadek nie chce, by wnuczka wychowywała się nie w więzieniu, a w normalnych warunkach, z nim i jego dziećmi.

Jacek Drąg samotnie wychowuje 19-letnią Dżesikę, 15-letniego Daniela i 5-letnią Marysię. Ma jeszcze dorosłą córkę. Najstarszy syn Sebastian, nie żyje - został ugodzony nożem przez swoją partnerkę Kingę.

- Było to nieszczęśliwe zdarzenie, które powstało w warunkach awantury domowej, szamotaniny - mówi Monika Blok-Amenda, zastępca prokuratora rejonowego w Świeciu. - Podejrzana bezpośrednio przed tym, jak dźgnęła swojego konkubenta nożem, sama została przez niego pobita - dodaje. Jak twierdzi, według śledczych przyczyną śmierci mężczyzny było wykrwawienie.

- Pan żył jeszcze przez kilka godzin i był przytomny. Rozmawiał z podejrzaną, z innymi osobami, razem położyli się spać. Dopiero nad ranem, kiedy podejrzana zauważyła nadzwyczajną bladość konkubenta, zawiadomiła pogotowie - mówi. Próby reanimacji nie przyniosły jednak skutku i niedługo potem mężczyzna już nie żył.

Sebastian i Kinga poznali się trzy lata temu, rok temu urodziła im się córka Daria. Wynajmowali mieszkanie w centrum Świecia. To tam doszło do tragedii.

Ojciec Sebastiana był przeciwny temu związkowi, ale dla dobra syna zaakceptował Kingę. - Obiecałem im, że mogę im pomóc wyprawić wesele, niech ślub wezmą. Myślałem, że znalazł swoje szczęście - mówi pan Jacek. Jak twierdzi jednak dziewczyna zaczęła się bawić z jego synem i nie traktowała ich związku poważnie. Przyznaje, że w którymś momencie jego syn zaczął pić alkohol. - Podejrzewam, że nie każdy mężczyzna by to wytrzymał. Raz są [razem - red.], raz nie są - dodaje, ale przyznaje, że z nałogiem syna próbował walczyć.

Według sąsiadów nic nie wskazywało na to, że dojdzie do tragedii. - Nie można powiedzieć źle o niej. Dziecko też było czyste, zadbane, zmieniała wózek. Nie można powiedzieć, żeby coś było z nią nie tak - twierdzi jeden z sąsiadów. Według drugiego rodzina jednak wyglądała na patologiczną.

Gdy w mieszkaniu dochodziło do awantur, policja odwoziła dziecko do dziadka dziewczynki. Matka Darii poprosiła ośrodek pomocy społecznej o asystenta rodziny.

- Chcieliśmy z nią ułożyć jakiś plan, jak prowadzić rodzinę, jak z dzieckiem współpracować. Pani myślała, że asystent rodziny jest po to, żeby jej w jakiś inny sposób pomagać, więc zrezygnowała z tego asystenta - mówi Janusz Dzięcioł z Ośrodka Pomocy Społecznej w Świeciu. Jak zaznacza, ani kobieta, ani jej partner nie mieli nigdy założonej niebieskiej karty.

Podejrzana o zabójstwo została aresztowana i trafiła do domu dla matki i dziecka przy zakładzie karnym w Grudziądzu. Sąd już po kilku dniach wydał decyzje o umieszczeniu z nią rocznej Darii.
- W sprawach dotyczących dzieci, sąd musi działać szybko, musi podjąć niezwłoczne działania, które by zabezpieczyły dobro dziecka - mówi Włodzimierz Hilla, rzecznik sądu okręgowego w Bydgoszczy.

Kinga z Darią mieszkają w pokoju z innymi skazanymi kobietami. - Zwyczajowo w domu matki i dziecka dzieci przebywają do trzeciego roku życia - mówi tymczasem Tomasz Trzebiatowski z Zakładu Karnego nr 1 w Grudziądzu. Dalszy los dziecka zależy od sądu opiekuńczego, który decyduje, czy z uwagi na odległy termin końca kary, dziecko powinno pozostać z matką, czy też lepiej, żeby miało innego opiekuna.

Tymczasem Jacek Drąg postanowił walczyć o swoja wnuczkę, złożył wniosek o ustanowienie go rodziną zastępczą dla Darii.

- Ugodzić kogoś nożem i czekać cztery godziny aż się wykrwawi to człowiek jest bez sumienia. A teraz jeszcze dostała od sądu nagrodę za to, że zabiła mi syna. Może wychowywać Darię w warunkach więziennych. Nie ma sprawiedliwości - uważa pan Jacek.

Anna Koźmińska, pełnomocniczka Jacka Drąga, ma też wątpliwości, czy środowisko więzienne, w którym miałaby dorastać Daria, jest dla niej wystarczająco dobre. - Czy jest lepsze niż kochający dom, który jest w stanie zapewnić dziadek, warunki, które jest w stanie zapewnić dziadek, towarzystwo trójki dzieci, które już się nie mogą doczekać, żeby Daria z nimi zamieszkała? Czy naprawdę lepiej jest, żeby dziecko było w więzieniu, a potem docelowo mogło trafić do domu dziecka niż od początku miało zapewniony normalny dom i rodzinę - pyta Anna Koźmińska.
Sytuacja może jeszcze ulec zmianie ze względu na inną kwalifikację czynu. Wówczas może się zdarzyć, że Daria pozostanie w więzieniu z matką do końca odbywania kary. - Podejrzanej przedstawiono zarzut zabójstwa i pod takim zarzutem sąd zastosował wobec niej środki zapobiegawcze. Natomiast już wstępne ustalenia śledztwa pozwalają na przyjęcie, że prawdopodobnie zarzut ten zostanie zmieniony na ciężkie uszkodzenie ciała ze skutkiem śmiertelnym - mówi Monika Blok-Amenda. Jak dodaje, grozi za to kara od dwóch do 12 lat pozbawienia wolności.

Pan Jacek nie pracuje - poświęcił całe życie swoim dzieciom, które miał z różnymi partnerkami. W każdym z przypadków to jemu sąd przyznał prawa rodzicielskie. Mieszka w trzypokojowym mieszkaniu. Utrzymuje się z zasiłków i alimentów - jak mówi, jego miesięczny dochód to ok. 5,5 tys. zł. Mieszkanie wynajmuje za 500 zł miesięcznie. Pan Jacek zatrudnia też opiekunkę, która codziennie przychodzi do jego domu i pomaga mu w opiece nad dziećmi.

- Jest dobrym ojcem, bardzo dobrym. Stara się - uważa Mirosława Zalewska. - Dużo miłości daje dzieciom - dodaje i ocenia, że także z opieką nad małą Darią powinien sobie poradzić. - Będzie moment trudny, ale myślę, że da radę - przewiduje.

- Sąd będzie badał to, czy tam są warunki do tego, żeby mógł być rodziną zastępczą - to po pierwsze. Po drugie: czy dobro dziecka będzie wymagało, żeby było przy matce, czy też przy dziadku - mówi Włodzimierz Hilla. - Kwestia prawidłowego procesu wychowawczego i rozwoju tego dziecka będzie determinowała to rozstrzygnięcie - zapowiada.

- Nie wyobrażam sobie, żeby potwór w więzieniu wychowywał moją wnuczkę - kategorycznie twierdzi natomiast pan Jacek. Powtarza, że według niego byłoby to niesprawiedliwe. - Jeżeli matka zabija ojca swojego dziecka, to już nie jest matką - uważa.​

Czytaj więcej o: Uwaga TVN
Użytkownik niezarejestrowany
vbvb
Użytkownik niezarejestrowany
(8) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

Gość
Gość (10 sierpnia 2017 o 08:57) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Patologiczny dziadek będzie lepszy od rodzonej matki bitej przez jego syna? Co ja paczę?!
Rozwiń
vbvb
vbvb (9 sierpnia 2017 o 18:12) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
UWAGA- Jacek Drąg, 50-latek ze Świecia - samotny facet  w wieku 50 lat (nie jakiś po 70) i mający kilka związków  i opiekunka do 5 letniej dziewczynki, dobre, a może kolejny związek i dziecko/ci, nie trzeba pracować
Rozwiń
Gość
Gość (9 sierpnia 2017 o 17:33) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"pan jacek" niech nie przegina z tym potworem o synowej i negowania bycia przez nią matką i się zastanowi jak wychował syna i jaki daje przykład dzieciom - z których zyje, może niedługo ***y na kolejny "kwiatek". o jego obecnej zdolności wychowawczej i organizacyjnej świadczy fakt, że jako bezrobotny, więc majacy dużo czasu, "zatrudnia też opiekunkę, która codziennie przychodzi do jego domu i pomaga mu w opiece nad dziećmi." - tu mam pytanie po co właściwie przychodzi codziennie ta opiekunka, do 3 dzieci w wieku 19, 15 i 5 lat? pierze im? gotuje? sprzata? pomaga się ubrać? to w takim razie, czym on się zajmuje. do opieki "pan jacek" ma w sumie tylko 5-latkę, chyba chodzącą do przedszkola? kobiety w takich sytuacjach radzą sobie bez problemu i bez opiekunki, w dodatku jeszcze pracują.
Rozwiń
Gość
Gość (9 sierpnia 2017 o 16:45) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
" .... Pan Jacek nie pracuje - poświęcił całe życie swoim dzieciom, które miał z różnymi partnerkami. W każdym z przypadków to jemu sąd przyznał prawa rodzicielskie..." poświecił życie swoim dzieciom, to po co je robił, do tego z różnymi partnerkami, i co, każda zostawiała dzieci, widać z kim się "zadawał", to może tylko o nim świadczyć,
Rozwiń
Gość
Gość (9 sierpnia 2017 o 16:38) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
5,5 tys ! Widać całkiem niezły biznes tutaj...
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (8)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!