czwartek, 23 listopada 2017 r.

Kraj Świat

Przegoniła nastolatków z podwórka, zaatakowali jej syna

Dodano: 2 listopada 2017, 12:18
Autor: Uwaga TVN

Niespełna czteroletni Nikoś z siostrą i kuzynką pod okiem starszego brata bawią się na podwórku. Nagle zza płotu leci kamień. Trafia prosto w głowę chłopca. Według śledczych, sprawcą jest 17-letni Nikodem, sąsiad rodziny.

- Był to mniej więcej kilogramowy kamień. Obrazowo można powiedzieć, że to był kamień mieszczący się w dwóch rękach - mówi Anna Kniga-Węzik z Prokuratury Rejonowej w Starogardzie Gdańskim.

- Jak wyszłam na podwórko, to stało dwóch kolegów Nikodema i sobie trawkę jarali - mówi Katarzyna Romanowska, matka rannego chłopca. - Ja ich stąd wygoniłam - wspomina i dodaje, że atak na chłopca mógł być związany właśnie z jej interwencją. A brat małego Nikosia, Przemek, wspomina, że podobne sytuacje, kiedy chłopcy przesiadują na ich podwórku, często się zdarzają. - Wchodzą jak do siebie - mówi.

Pani Katarzyna wspomina, że po ataku jej synek był cały we krwi. - Prawą stronę głowy miał rozwaloną - opowiada. Świadkiem wydarzeń był Przemek. - Wychylił się i rzucił kamieniem. Nic nie mówił. Jak zobaczyłem, że brat dostał, krzyknąłem: "mamo, szybko dzwoń po karetkę, Nikoś leży nieprzytomny" - relacjonuje chłopak. Nikosiem, gdy tylko przybyli na miejsce, zajęli się ratownicy w karetce pogotowia, a następnie chłopiec śmigłowcem przetransportowany został do Gdańska.

- Dziecko trafiło do nas w niedzielę w ciężkim stanie. To był uraz czaszki. Został wykonany zabieg neurochirurgiczny, a następnie dziecko zostało wprowadzone w śpiączkę farmakologiczną na trzy dni - mówi Katarzyna Brożek z gdańskiego szpitala. Teraz wybudzony już chłopiec znajduje się na oddziale chirurgii dziecięcej.

- W tym czasie, jak dzieci były w przedszkolu, ja sobie dorabiałam. Musiałam teraz zrezygnować. Wiadomo, dziecko jest dla mnie najważniejsze - tłumaczy z łzami w oczach matka chłopca.

17-letni Nikodem zaraz po zdarzeniu uciekł. Szukała go policja, jednak bezskutecznie. W końcu sam zgłosił się komendę.
- Podejrzany wyjaśnił, że rzeczywiście rzucił tymże kamieniem, natomiast twierdził, że nie zrobił tego celowo, nie celował w dzieci - mówi Anna Kniga-Węzik.
Prokuratura włączyła się w sprawę dopiero po interwencji lokalnych mediów. Złożyła wniosek o areszt.

Jak się okazuje, rodzina sprawcy jest dobrze znana w okolicy. Ostatnio głośno było o niej, gdy brat 17-latka znęcał się ze szczególnym okrucieństwem nad bezdomnym. - Zaczęli sobie robić taki worek treningowy, a później zaczęli sobie do mnie strzelać z wiatrówki - opowiadał kilka miesięcy temu w UWADZE! skatowany bezdomny.

- Tutaj każdy się ich bał. Jeżeli coś miał, mógł przyjść, powiedzieć - mówi pani Katarzyna i dodaje, że w przeszłości ona i 17-latek nie mieli żadnych konfliktów. - On się lubił przed kolegami popisać - mówi Przemek i dodaje, że wszystko było w porządku, gdy byli sam na sam. Jak ocenia, rzut kamieniem w jego brata był także po to, by pokazać się znajomym.

17-latka boi się jednak jego sąsiadka. - Oni na mnie napady robili - wspomina. - On jest znany przez policję, widziałam, jak rowery ukradł - twierdzi i dodaje, że całą rodzinę zna od dziecka.

W mieszkaniu, w którym mieszka Nikodem, nikt z nami rozmawiać nie chce. - Wy TVN-y idźcie, wy tylko zamykacie ludzi! - krzyczy mężczyzna. - Uciekać mi tu stąd! - wypędza reporterkę.

Czytaj więcej o: Uwaga TVN Uwaga
ss
Użytkownik niezarejestrowany
Użytkownik niezarejestrowany
(12) komentarzy

Skomentuj

avatar
Komentujesz jako Gość (Zaloguj się)

Zaznacz "Nie jestem robotem", by dodać komentarz:

Ostatnie komentarze

ss
ss (6 listopada 2017 o 09:59) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
to jak to mozliwe ze wszyscy sie boją i nie składaja nawet zameldowania o przestępstwie ktore ich dotyka? aby policja zadziałała to musi byc najpierw zgloszenie przestępstwa i zeznania pokrzywdzonego. głupie zgłoszenie zakłocenia ciszy nocnej przez sasiada urzadzajacego co noc pijackie imprezy to problem i wszyscy licza ze policja to jakoś załatwi a sami nie robia nic poza anonimowym zgloszeniem że jest za głośno. w wielu sprawach policja nie jest stroną i sama nie może wszczynać postepowania bez zgloszeniaposzkodowanej osoby.
Rozwiń
Gość
Gość (4 listopada 2017 o 17:00) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Pięknie, najlepsze że policja nic z taką patologią nie robi. Pełno jest takich "nietykalnych" wspaniałych katolickich rodzin :), narkotyki, alkohol, znęcanie się nad wszystkimi. Sieją postrach na wsiach czy dzielnicach, policja może mieć z nimi problemy kilkanaście lat, mimo to nigdy ich się zamknąć nie da. Ciekawe.
Rozwiń
Gość
Gość (3 listopada 2017 o 14:43) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Mylisz się ten chwast wyrósł za POprzedniej ekipy, a może to rodzinka nadzwyczajna z nadzwyczajnej kasty.
Rozwiń
Gość
Gość (3 listopada 2017 o 08:19) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
"Prokuratura włączyła się w sprawę dopiero po interwencji lokalnych mediów. Złożyła wniosek o areszt." - chyba wszystko na temat pislamskich rządów teoretycznych
Rozwiń
Gość
Gość (2 listopada 2017 o 21:34) 0
Zaloguj się, aby oddać głos
Przepraszam jestem ze wsi nie wstydze się tego bo gdy bylam dzieckiem zapier....w polu by pomoc rodzicom byl czas na nauke pozniej a jeszcze pozniej na kolegow i kolezanki . Teraz mieszkam od ponad roku w miescie bo pracuje i zaocznie chodze na studia . Wy jestescie podzieleni na dzielnice dlatego gdzie wiecej bezmozgowcow tam wiecej tragedii i tam gorsze patole strach chodzic bo wy 'miastowi' jestescie bez zajecia i pracy . Nie oceniam kazdego ale wiekszosci tak jest uwazacie się doroslymi ludzmi w wieku 15-16 lat gdyby wam przyszlo cos zrobic pozytecznego to byscie wysmiali . Tyle ludzi poznalam , ze szczerze wy jako narod lublinian uwazacie się wszystkim a szczerze ?? To tylko w miastach maja do wszystkiego dostep i macie patologie , zobaczcie po dzielnicach na wsiach nie ma czegos takiego jest szacunek do osob drugich zdaza się jakas patologia ale rzadko wiekszosci ludzi chce na wies dlatego ze jest spokojniej . Ale nie oceniajcie ze odrazu jest wiesniakiem . Szacunku
Rozwiń
Zobacz wszystkie komentarze (12)

Pozostałe informacje

Alarm 24
Widzisz wypadek? Jesteś świadkiem niecodziennego zdarzenia?
Alarm24 telefon 691 770 010

Wyślij wiadomość, zdjęcie lub zadzwoń.

Kliknij i dodaj swojego newsa!