Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Ma bombę, której miało nie być

Rosjanie kłamali, że nie stosowali w wojnie z Gruzją bomb kasetowych - twierdzi Paweł Bobołowicz, korespondent Radia Lublin
Mężczyzna właśnie wrócił z rejonu konfliktu. I jako dowód pokazuje elementy takiej bomby, które przywiózł do Polski. W przyszłym tygodniu Helsińska Fundacja Praw Człowieka organizuje w Warszawie konferencję na temat broni kasetowej. Przyjadą na nią ofiary bomb kasetowych i min przeciwpiechotnych z Serbii i Afganistanu. - Ja też się tam wybieram - mówi Bobołowicz. - To dobra okazja, żeby pokazać wszystkim, co znaleźliśmy w Gruzji. Bobołowicz, jako reporter Radia Lublin, był w Gruzji przez kilka tygodni. - Przeżyłem m.in. bombardowanie Gori, właśnie przy użyciu bomb kasetowych - opowiada. Minister spraw zagranicznych Rosji Sergiej Ławrow zaprzeczał, że Rosja stosowała w wojnie z Gruzją takie bomby. Wątpliwości pojawiły się jednak w sierpniu po tragicznej śmierci holenderskiego kamerzysty w Gori. - Mam dowody, że Rosjanie stosowali taką broń - wyjaśnia Bobołowicz. - Zrobiłem zdjęcia lejów po bombach kasetowych czy dziur w kilkumilimetrowej blasze, którą odłamki takich bomb bez trudu przebijają. Przywiozłem też do Lublina element bomby. Eksperci wojskowi nie mają wątpliwości: to fragment broni kasetowej. Bomby kasetowe uznane są za jeden z najbardziej niehumanitarnych typów broni. Zbudowane są z zasobnika zawierającego od kilku do kilkunastu mniejszych ładunków. Kiedy bomba znajdzie się blisko ziemi, zasobnik otwiera się i rozsiewa zawartość na obszarze wielkości boiska piłkarskiego.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama