Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Przychodzi złodziej do hipermarketu

Zbliżający się przedświąteczny okres, podobnie jak sezonowe wyprzedaże, to dla supermarketów i centrów handlowych prawdziwy koszmar. Złodziei przybywa, a sklepy liczą straty.
- Osoby dopuszczające się kradzieży są w różnym wieku, pochodzą z różnych grup społecznych, mają różne wykształcenie i dochody. Bywają wśród nich i bezrobotni, i osoby dobrze sytuowane, nie ma na to reguły - twierdzi Katarzyna Petrykowska, specjalista ds. PR hipermarketu Real. Wiemy nawet, gdzie mieszkają Niektórzy działają w pojedynkę, niektórzy w grupie. Ten drugi model jest częściej spotykany. - Po jakimś czasie rozpoznajemy bez problemu członków takiej szajki. Znamy nie tylko ich twarze, które pojawiają się na portretach pamięciowych udostępnianych nam przez ochronę, ale nawet miejsce ich zamieszkania - mówi Kamila Dąbrowska, kierownik salonu z odzieżą House w Centrum Handlowym Plaza. Są dobrze zorganizowani Każda osoba w złodziejskiej grupie ma określoną rolę: obserwacja, zagadywanie sprzedawcy i kradzież. Takie działanie ma ułatwić akcję i umożliwić ucieczkę. - Niektórzy są rzeczywiście sprytni, nie bawią się w dyskrecję, są bezczelni. Ale jakoś im się udaje - przyznaje Kamila Dąbrowska i dodaje: Zachowują jednak ostrożność i następnym razem sprawdzają, kto obsługuje, żebyśmy ich nie rozpoznali. Większość z nich nigdy nie kradnie towaru wartości przekraczającej 250 zł. Zdają sobie sprawę, że w razie wpadki mogą mieć sprawę w sądzie. Lis w kurniku Coraz częściej nieuczciwi okazują się także pracownicy. Jak podkreślają handlowcy, traktowani są tak samo jak złodzieje z zewnątrz. Sprawa rozwiązywana jest przy udziale policji, bez taryfy ulgowej. - Nie tolerujemy żadnych kradzieży i zawsze z takiej sprawy wyciągamy ostre konsekwencje, ze zwolnieniem z pracy włącznie - informuje Michał Kubajek z biura prasowego hipermarketu Tesco. Wielkogabarytowy przedmiot pożądania Nieuczciwy klient ma różnorodne upodobania, jest nieprzewidywalny. Jego łupem może paść zarówno spożywczy drobiazg, jak i kosztowny sprzęt. - Ciekawym przypadkiem była zuchwała próba pewnej kobiety. Usiłowała ona wynieść… komputer łącznie z monitorem. Była to osoba bardzo doświadczona w kradzieżach. Pod obszerną sukienką miała zamocowane specjalne szelki, które miały przytrzymywać ukradziony sprzęt. Wygląd wspomnianej pani nie sugerował, by miała ukryty 17-calowy monitor, łącznie z komputerem i klawiaturą - opowiada Michał Kubajek. Łup wyniesiony w żołądku Kradzieże wartościowych towarów nie są jednak największym problemem sieci handlowych, ponieważ są one stosunkowo łatwe do wykrycia. Prawdziwą plagą stała się natomiast grupa tzw. podjadaczy; na nich sklepy tracą najbardziej. - Tacy klienci są naprawdę uciążliwi. Jedzą na terenie marketu bagietki, słodycze, owoce, piją piwo, wodę i soki, nie płacąc za to towar - informuje Katarzyna Petrykowska. W ciągu miesiąca, na skutek podjadania, znika z półek około 1,5 tony różnych produktów - informuje Michał Kubajek. Jak oni to robią - Jest wiele sposobów na ominięcie zabezpieczeń. Wytrawni złodzieje poradzą sobie ze wszystkim: klipsami i wlepkami przy ubraniach, numerkami w przymierzalniach, bramkami przy wyjściu. W takich sytuacjach sprawdza się wewnętrzny monitoring w sklepie - mówi Kamila Dąbrowska. Handlowcy spotykają się różnymi sposobami ukrywania towaru. - Mieliśmy przypadek mężczyzny, który przyszedł w długim, jesiennym płaszczu. Z pozoru wydawał się zwykłym klientem, który zamierzał kupić ubrania marki Cherokee. Jak się później okazało, pod płaszczem miał na sobie tylko bieliznę, a w resztę ubrań postanowił zaopatrzyć się nielegalnie w naszej sieci, próbował ukraść nie tylko spodnie i bluzę, ale także koszulkę, pasek oraz dwie pary skarpetek - opowiada Michał Kubajek. Profesjonaliści mają nie tylko sposoby, ale również \"narzędzia” - Bardzo popularne stały się magnesy, które \"rozklipsowują” ubrania, a także torby wyklejone od wewnątrz folią i papierem nasączonymi wodą, dzięki którym ubrania przy bramce nie \"pipczą”. Standardem jest maskowanie towaru puchowymi kurtkami, czy wchodzenie do przymierzalni z wieszakiem, na którym, zamiast jednego, jest kilka ubrań - wyjaśnia Kamila Dąbrowska. Jak zachowują się przyłapani na gorącym uczynku? Reakcji (podobnie jak metod kradzieży) jest tyle, ilu złodziei. Są tacy, którzy przyznają się do kradzieży. Są tacy, którzy idą w zaparte. Albo uciekają, próbując uniknąć odpowiedzialności. Zdarzają się także przypadki ekstremalne. - Niedawno przyłapaliśmy klientkę, która nagle zaczęła udawać atak padaczki. Pamiętam też dziewczynę, która wyjęła nóż i zagroziła, że się zabije. Obezwładniło ją dopiero kilku policjantów - opowiada Kamila Dąbrowska. I dodaje: Często spotykamy się także z groźbami i zastraszaniem. Mimo sporych wydatków, jakie ponoszą sieci handlowe na systemy ochrony, zabezpieczenia, szkolenia pracowników, problem kradzieży wciąż narasta. Od kilku do kilkunastu klientów przyłapuje na kradzieżach w ciągu tygodnia ochrona w lubelskim Tesco. 1,6 miliarda dolarów straciły w ubiegłym roku z powodu złodziei Polskie sklepy. To więcej niż firmy handlowe w Czechach, na Węgrzech, na Słowacji i w Krajach Bałtyckich razem wzięte. W tym rankingu kradzieży w hipermarketach Polska wypada najgorzej wśród państw Europy Środkowo-Wschodniej. (kap, hap)

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama