Zabił dwie osoby i wyszedł na wolność
Lubelski sąd nie aresztował kierowcy Rafała K., który po pijanemu zabił dwóch przechodniów. Ma jedynie zapłacić 5 tys. zł poręczenia majątkowego i systematycznie stawiać się w komisariacie.
- 27.11.2008 20:20
- Podejrzany jest jedynym żywicielem rodziny, ma chorą żonę, która nie może opiekować się dwójką dzieci. Opieki wymaga też jego siostra i rodzice - tłumaczyła nam w czwartek Barbara du Chateau, rzecznik Sądu Okręgowego w Lublinie.
Do tragedii doszło w poniedziałek wieczorem w Trębaczowie koło Łęcznej. Pisaliśmy o tym w Dzienniku Wschodnim. Rafał K., mechanik z warsztatu samochodowego, chciał wypróbować naprawione audi klienta. Rozpędził auto do setki. Staranował dwóch pieszych, którzy szli nieprawidłową stroną jezdni. 52-letni Mirosław M. i 30-letni Jacek O. zginęli na miejscu. Uderzenie było tak silne, że pourywało im nogi. Samochód dachował.
Rafał K. miał prawie promil alkoholu w organizmie. - Twierdził, że pił poprzedniego dnia - mówi Bożena Wasiewicz, zastępca prokuratora rejonowego w Lublinie. - Przyznał, że jechał z prędkością 100 km/h.
W środę prokuratura zarzuciła mężczyźnie spowodowanie wypadku po pijanemu i wystąpiła o jego aresztowanie. Decyzję o wypuszczeniu kierowcy na wolność podjęła sędzia Anna Adamska-Galant.
- Sąd uznał, że aresztowanie mężczyzny pociągnęłoby zbyt ciężkie skutki dla jego rodziny - mówi Barbara du Chateau.
Sąd nie miał jednak w aktach żadnych dokumentów, które mówiłyby o trudnej sytuacji rodzinnej Rafała K. Oparł się tylko na jego wyjaśnieniach. Prokuratura zapowiada, że odwoła się od decyzji sądu.
Przed kilkoma tygodniami sąd odmówił aresztowania policjanta drogówki spod Włodawy, który śmiertelnie potrącił przechodnia, a potem uciekł z miejsca wypadku. Zanim dotarła do niego policja, sfabrykował fakturę, z której wynikało, że wcześniej sprzedał swój samochód. Sąd uznał, że policjant powinien odpowiadać z wolnej stopy, bo przyznał się do winy i ma trudną sytuację rodzinną.
Janusz Popiel
prezes Stowarzyszenia Pomocy Poszkodowanym w Wypadkach i Kolizjach Drogowych \"Alter Ego”.
Sąd zapomniał, że uczestnikiem wypadku jest nie tylko sprawca, ale również rodzina poszkodowanych. I jej interes powinien być nadrzędny. Co z tego, że sprawca ma trudną sytuację rodzinną. On nikogo nie stracił. Mógł się zastanowić nad konsekwencjami dla własnej rodziny zanim usiadł po pijanemu za kierownicą. •
Reklama













Komentarze