Reklama
I Liga: W Motorze ruch, w Górniku zastój
Górnik i Motor to w tym sezonie dwie przeciwności - w Łęcznej chcą walczyć o awans, a w Lublinie muszą bronić się przed spadkiem. I obu tym celom mają posłużyć zupełnie odmienne polityki transferowe.
- 14.12.2008 16:49
Strategią Motoru będzie rewolucja kadrowa. Już odeszli Krzysztof Lipecki i Piotr Kamiński, a z podobnym zamiarem nosi się jeszcze kilku graczy - Marcin Popławski, Janusz Iwanicki czy Dawid Ptaszyński.
Ofert zresztą i dla innych nie brakuje. A jeśli przy tym lubelski klub będzie mógł zarobić jakiekolwiek pieniądze, działacze z Al. Zygmuntowskich stosowne dokumenty parafują bez mrugnięcia okiem. Żeby tylko klient się nie rozmyślił. Do tego na liście transferowej Ryszarda Kuźmy znalazło się aż dziewięciu zawodników. Choć i tak wiadomo, że została ona skrócona w ostatniej chwili.
Ponadto na samym szczycie listy działacze najchętniej umieściliby jeszcze samego… szkoleniowca. A i ten pewnie nie miałby nic przeciwko temu, gdyby nie jeden szczegół - wysoka pensja. Co przy wciąż ważnym kontrakcie oznacza tak samo wysokie odszkodowanie. A Motoru na to nie stać. Bo Motoru dziś nie stać na nic. O spłaceniu długów wobec piłkarzy nie wspominając.
Więc jeśli z kadry zespołu z rundy jesiennej zostaną niedobitki, to który wartościowy zawodnik zechce przyjść do takiej drużyny i spróbować pograć o utrzymanie? Mając na względzie lubelską organizację chyba tylko \"desperado”. Bo wszystkie obietnice - po raz kolejny zresztą -nie znajdą przecież pokrycia.
W Górniku natomiast ruchy nastąpiły już w trakcie rundy jesiennej. Najpierw na stanowisku prezesa, a później dyrektora sportowego (Edward Klajndinst jest na wypowiedzeniu) i trenera. W zespole z kolei nie zanosi się na zmiany. Żadne. Tak przynajmniej zapewnia Wojciech Stawowy, argumentując to \"możliwościami” budżetu. Nowy szkoleniowiec, choć chyba trochę z przymusu, dodaje, że każdy z zawodników otrzyma \"carte blanche” i szansę na udowodnienie swojej przydatności.
A pomysł ten ma zakończyć się jeszcze awansem. Tak twierdzi trener, ale równie dobrze można zaryzykować, że to tylko ukłon w kierunku Grażyny Łojko.
Wojciech Stawowy jest cenionym i ambitnym trenerem, ale też realistą. Dlatego o żadnych gwarancjach nie może być mowy. W piłce nożnej nigdy nie ma pewności. Tym bardziej, jeśli do lidera traci się siedem punktów, w wyścigu uczestniczą również Widzew Łódź, Korona Kielce i Zagłębie Lubin, a większość meczów trzeba będzie rozegrać na wyjazdach.
No i mając do dyspozycji taki potencjał ludzki. Nowy szkoleniowiec woli wypowiadać się dyplomatycznie, jednak sam wie, że w jego drużynie znajduje się zbyt wiele białych plam. W każdej formacji.
W bramce numerem jeden jest Jakub Wierzchowski. A za nim Krzysztof Żukowski i Jakub Giertl. Obu im na pewno brakuje doświadczenia. Na grę w defensywie wylano jesienią nie jedne kubeł pomyj. Już liczba straconych goli - 23 (wliczając mecz z Zagłębiem to 24) - mówi mocno za siebie.
Co prawda pod koniec rundy coraz lepiej wyglądała współpraca Piotra Karwana z Veljko Nikitoviciem, ale i bez tego wiadomo, że środek defensywy wymaga wzmocnienia. Podobnie jak chyba jej boki, ponieważ system 4-3-3 będzie dla tych pozycji bardzo wymagający.
W drugiej linii wyjdzie trzech środkowych pomocników. Tego ustawienia przeciwko Koronie spróbował już Tadeusz Łapa i sam po meczu przyznał, że nie wyszło to najlepiej. On jednak miał mało czasu i wykonawców w spadku.
Trener Stawowy będzie miał dwa miesiące. Jednak każdy, kto znajdzie się w tym trójkącie, zostanie obarczony także zadaniami defensywnymi. Wolnych strzelców już nie będzie. A krakowski szkoleniowiec od razu na wstępie zapowiedział, że konsekwentnej realizacji założeń taktycznych będzie wymagał w sposób bezwzględny.
W ataku też trójka i też z szerokim zakresem obowiązków. Tu jedynie niepodważalną pozycję będzie miał Jakub Grzegorzewski. O ile oczywiście dojdzie do porozumienia z Górnikiem (ciąg dalszy rozmów w najbliższych dniach). Pozostali będą musieli rywalizować, lecz i bez tego wiadomo, że przydałby się jeszcze jakiś egzekutor.
Wojciech Stawowy również to tym wie, bo w Arce Gdynia takiego nie miał.
Dlatego może już teraz, zamiast czekać do czerwca - miesiąca rozliczeń, lepiej usiąść z kilkoma zawodnikami (jest paru, którzy prochu już nie wymyślą) i dać im wolną rękę, a w to miejsce sprowadzić wartościowszych, lepszych. Aby ekstraklasa mogła naprawdę nabrać rzeczywistych kształtów. A rywalizacja o nią nie była sprowadzała się tylko do fuksa. Szczęściu też trzeba pomóc.
Przed tygodniem informowaliśmy jak będzie wyglądał plan przygotowań Górnika. Niewiadomą pozostawał tylko jeden sparing oraz brakowało kropki nad \"i” w wyjeździe do Turcji. W ostatnich dniach wszystkie szczegóły zostały już dopięte.
Treningi rozpoczną się 12 stycznia. Serię sparingów zainauguruje mecz z Legią w Warszawie (2 lutego), a zakończy w Kielcach z Koroną (7 marca). Podczas obozu w tureckim miasteczku Side - od 16 do 15 lutego - \"zielono-czarni” rozegrają trzy mecze kontrolne. Jednak rywale nie są jeszcze znani. W sumie zaplanowano dziesięć gier.
Program sparingów Górnika:
2 lutego - Legia Warszawa (wyjazd), 6 lutego - Cracovia (wyjazd), 11 lutego - Hetman Zamość (dom), 14 lutego - KSZO Ostrowiec Świętokrzyski (dom), 28 lutego - Stal Stalowa Wola (dom), 4 marca - Mazur Karczew (dom), 7 marca - Korona Kielce (wyjazd).
Reklama













Komentarze