- Ja już uzgodniłem wszystkie warunki, a kluby chyba są bliskie porozumienia, a może już doszło do konkretnych ustaleń. Wiele wskazuje na to, że 8 stycznia przeprowadzę pierwszy trening z piłkarzami Korony.
- Jeszcze nie. Ale mam się tym nie martwić, ponieważ zapewniono mnie, że sprawami organizacyjnymi zajmie się kierownik drużyny.
- Z żoną i dzieckiem.
- I ostatni. Więcej nie będę próbował.
- Byłem wtedy młodszy i chyba mało przygotowany mentalnie na grę w innym zespole. Na domiar złego doznałem kontuzji. Złamanie kości śródstopia dodatkowo skomplikowało sytuację. Dziś mam więcej doświadczenia i chcę się jeszcze sprawdzić. Pod względem sportowym to może być ostatnia duża szansa. I mam ten komfort, że w przypadku niepowodzenia mogę wrócić do Motoru.
- Do Kielc nie jest tak daleko, dlatego absolutnie nie zerwę kontaktu z moimi podopiecznymi. Chciałbym przyjeżdżać do nich przynajmniej raz w tygodniu. Znalazłem też osobę, która poprowadzi za mnie pozostałe treningi. Swoją przyszłość i tak wiążę z Lublinem, do którego wcześniej czy później wrócę.
- Przejście do Korony jest też szansą sportową. Mogę być w zespole walczącym o awans do ekstraklasy i myślę, że kielecka ekipa jest w stanie zrealizować ten plan. Ale ważny jest też czynnik ekonomiczny. Mam rodzinę i musze myśleć o jej utrzymaniu.
- Większość kibiców raczej mnie rozumie. Przez lata gry w Motorze dawałem z siebie wszystko, zostawiłem na boisku dużo zdrowia, a teraz muszę pomyśleć o przyszłości.
- Nie czuję się kompetentny do oceny czyjejś pracy. Patrząc na pewne sprawy z dystansu daleki jestem od pochopnych oskarżeń. Trudno winić szkoleniowca za to, że po każdej rundzie z zespołu odchodzili piłkarze mocno związani z lubelskim klubem. Nie odpowiada też za problemy finansowe i organizacyjne. Zarząd też nie ma łatwego zadania, ponieważ region nie jest bogaty. Pozyskanie sponsora graniczy z cudem. Pozostaje pomoc miasta, którego możliwości też są ograniczone.
- Może dostrzegają rolę sportu, także wyczynowego. Stworzono odpowiedni klimat, miasto ma piękny stadion. Szkoda, że w Lublinie wciąż czekamy na odpowiedni obiekt i klub, który może mierzyć znacznie wyżej.
- Nie myślę o tym. Jestem nastawiony pozytywnie i wierzę, że wszystko dobrze się ułoży.
Reklama













Komentarze