Mazurek: Wysiłek się opłaca
ROZMOWA Z Zuzanną Mazurek, 17-letnią pływaczką Fali Kraśnik, mistrzynią świata juniorek, uczestniczką igrzysk olimpijskich, multimedalistką mistrzostw Polski
- 04.01.2009 17:03
- Przede wszystkim udział w Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Spełniło się moje marzenie. Cenię sobie też start w mistrzostwach świata juniorów.
- Chciałabym dobrze przygotować się do majowych mistrzostw Polski i wtedy spróbuję powalczyć o minimum na mistrzostwa świata seniorów w Rzymie. Jeżeli się nie uda, wówczas skoncentruję się na imprezach w kategorii juniorów.
- Wtedy trenowałyśmy z Iwoną i muszę przyznać, że jej obecność bardzo mi pomogła. Nie ukrywam, że okres poprzedzający mistrzostwa świata juniorów i olimpiadę był dla mnie bardzo ciężki. Miałam duży kryzys, zajęcia były wyczerpujące i razem z Iwoną próbowałyśmy to jakoś przetrwać. Wzajemnie się motywowałyśmy. Na szczęście momenty załamania trwają tylko kilka dni. Później jest już trochę lżej.
- Mam taką nadzieję, ale nie ukrywam, że kiedy pomyślę, co mnie czeka, to czuję ciarki na plecach. Zastanawiam się, czy podołam. Może zmobilizuję się i wykrzesam jeszcze więcej sił. Mocniejsze zajęcia zaczną się dopiero w marcu i do tego czasu chciałabym jeszcze trochę odsapnąć. Wiele też będzie zależało od tego, z kim będę trenowała.
- Myślę, że tak.
- Płaczem. Wylałam wiele łez podczas treningów i wieczorem, do poduszki.
- To zależy. Średnio pływam około pięciu godzin dziennie, ale w czasie największej intensyfikacji nawet sześć godzin i do tego dochodził jeszcze dwugodzinny trening na lądzie.
- Najgorsze jest połączenie tych dwóch czynników. Wtedy przychodzą chwile zwątpienia.
- Nie. Przeważnie dzwonię do taty albo mamy. Muszę się wygadać, a rodzice zawsze znajdą sposób, aby mnie pocieszyć, podtrzymać na duchu. Pomagają mi też najbliższe koleżanki.
- Mimo wszystko tak. Przede wszystkim robię to, co lubię. Pływanie jest moją pasją, a przy okazji mogę podróżować po całym świecie, poznawać ciekawych ludzi, kraje, być blisko wydarzeń, które w innej sytuacji, oglądałabym tylko w telewizji. W Pekinie ocierałam się o wspaniałych sportowców i tylko pływanie dało mi taką szansę.
- Rozmawialiśmy o tym, ale to temat na przyszłość. Decyzję mogę podjąć dopiero po maturze, czyli za półtora roku. Jest kilka argumentów przemawiających za wyjazdem do Hiszpanii, jednak w tej chwili trenują tam przede wszystkim sprinterzy. Ale na pewno warto zastanowić się nad tą propozycją.
- Studia w Krakowie to też ciekawe rozwiązanie. Niedawno miałam okazję przejść przez trening Karoliny i nawet mi się podobało. Z drugiej strony, Karolina była zadowolona z pobytu w Oświęcimiu, a ja już nie jestem tak zachwycona. Oczywiście nie chodzi mi o szkołę, która jest bardzo fajna.
- Nie jestem bywalczynią dyskotek, a kino musi zastąpić laptop.
- Bardzo lubię, kiedyś nawet chciałam być tancerką. Przez rok chodziłam na zajęcia. Ale nie zawsze mam czas na przyjemności. Poza tym w Oświęcimiu wstęp do większości klubów jest od 18 lat. Jednak to nie jest wielkim problemem. Kłopot byłby wtedy, gdybym miała nadmiar wolnego czasu. Pływanie przynajmniej wypełnia mój dzień.
- W tym drugim wyścigu dałam z siebie wszystko, z trudem wyszłam z basenu.
- W takich chwilach odczuwa się ulgę i radość z uzyskanego rezultatu. Widzi się sens pracy.
- I to mnie bardziej mobilizuje. Chciałabym jeszcze powalczyć o wyższe lokaty w międzynarodowych zawodach seniorów.
- Trochę trudniej, ale powoli się przyzwyczajam. W końcu sama do tego doprowadziłam (uśmiech). Każde zawody podnoszą poziom adrenaliny i jakoś trzeba sobie z tym radzić.
- Z niecierpliwością czekam na wyjazd ze szkołą na obóz do Austrii.
- Przede wszystkim zdrowia i wytrwałości.
Reklama













Komentarze