Dwie zamarznięte kozy i trzy, które ledwo żyły - to widok, jaki zastali policjanci, strażnicy ochrony zwierząt i pracownicy kurowskiego Urzędu Gminy w oborze jednego z gospodarstw w miejscowości Posiołek.
(mawi)
08.01.2009 18:36
O tym, że zwierzęta żyją tam w fatalnych warunkach zaalarmowała władze gminy Kurów sołtys wsi Jadwiga Abramek. - Wyglądało to strasznie - opowiada Arkadiusz Małecki, pracownik urzędu, który był na miejscu.
Od wójta Kurowa usłyszeliśmy, że właściciel zwierząt notorycznie doprawdza je do takiego stanu. - Ta sytuacja zdarza się nie po raz pierwszy - mówi Stanisław Wójcicki. - Poprzednio ten człowiek zagłodził konia i krowę. Po tych wydarzeniach zmusiliśmy go do sprzedaży drugiego konia - dodaje.
Zamarznięte zwierzęta zostały na miejscu. Jutro gmina zajmie się ich utylizacją. Pozostałe kozy trafiły do lecznicy weterynaryjnej w Lublinie. Właściecielowi grozi kara za znęcanie się nad nimi.
Przy okazji wizyty służb mundurowych oberwało się też sąsiadowi nieodpowiedzialnego rolnika, bo okazało się, że znęca się on nad swoim psem tłukąc go garnkiem.
Komentarze