Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Zalew Zemborzycki: Trzeba pieniędzy na umocnienie. Ministerstwo ich nie da

Nie będzie rządowych pieniędzy na umocnienie Zalewu Zemborzyckiego. - Prosiliśmy o fundusze, minister nam odmówił - stwierdza prezes MOSiR. Koszt niezbędnych prac szacuje na 54 miliony złotych
Zalew Zemborzycki: Trzeba pieniędzy na umocnienie. Ministerstwo ich nie da
- Miasta nie stać na taki wydatek - przyznaje Zdzisław Hołysz, prezes Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. Pieniądze są potrzebne na wzmocnienie urządzeń hydrotechnicznych. Gdyby nie doraźne wzmocnienie prawego nabrzeża, nie byłoby możliwe podniesienie lustra wody w zbiorniku. - Mamy tylko tymczasowe zabezpieczenia, ale nie chcielibyśmy, żeby prowizorka trwała w nieskończoność. Wystąpiliśmy do Ministerstwa Administracji i Cyfryzacji o 3 mln zł w ramach środków na zabezpieczenia przeciwpowodziowe. Dostaliśmy odmowę.

Tymczasem w zalew trzeba jeszcze włożyć znacznie więcej funduszy. Ekspertyzy wykazały też konieczność ponownego wykonania dwóch przepompowni przy ul. Grzybowej i Niezapominajki, które są już mocno wysłużone - informuje MOSiR. Przy tych przepompowniach jest jeszcze jeden problem: bobry.

- Wiosną o mały włos nie doszłoby tu do poważnej sytuacji, właśnie przez te zwierzęta, ale nie możemy ich przecież odstrzelić, nie zajmujemy się tym - mówi Hołysz.

Kolejny problem jest z zaporą. Nawet, gdyby znalazły się pieniądze na prace przy śluzie, to trzeba by zdemontować znajdujące się w tym miejscu urządzenia Małej Elektrowni Wodnej, która jest nieczynna już od dłuższego czasu. Urządzenia nie są własnością MOSiR, przez co miejska spółka nie może ich po prostu zdemontować, a ich właściciel nie chce tego zrobić. Sprawa jest w sądzie.

Osłabione są też zapory boczne, a Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej, który badał sprawę na zlecenie miasta uznał, że uszkodzenia spowodowane są przez wędkarzy. To jeden z powodów zakazu łowienia ryb na zaporach bocznych. Gorsze konsekwencje mogłoby mieć przerwanie zapory czołowej, które skutkowałoby zniszczeniem mostów w ciągu ul. Żeglarskiej i Krochmalnej, zagroziłoby mostowi kolejowemu w rejonie Janowskiej i Nadbystrzyckiej, a na dystansie 3,5 km od zapory zalewu całkowicie zniszczone zostałyby wały przeciwpowodziowe.

Ewentualna awaria zapory mogłaby utrudnić pracę elektrociepłowni na Wrotkowie, która na potrzeby techniczne pobiera wodę z zalewu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama