Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Akademickie Centrum Wsparcia w akademiku

Kłopoty na studiach, trudności w rodzinie, problemy z alkoholem czy narkotykami. Z tym wszystkim studenci UMCS mogą przyjść do... rówieśników. A ci podpowiedzą, jak uporać się z problemami.
- Warto rozmawiać o tym, co boli, bo nazwanie problemu i uporządkowanie myśli przynosi ulgę i jest pierwszym krokiem na drodze do rozwiązania problemu. Zwłaszcza, jeśli towarzyszy w tym kompetentna i przyjazna osoba - czytamy na plakatach, które pojawiły się na lubelskim miasteczku akademickim. Taka jest idea Akademickiego Centrum Wsparcia, które właśnie ruszyło na lubelskim uniwersytecie. - Coraz bardziej dostrzegamy, że studenci się gubią - mówi dr Wiesław Poleszak z Instytutu Psychologii UMCS, jeden z pomysłodawców centrum. - Przychodzą na uczelnię pod wpływem alkoholu. Nie wiedzą, jak poradzić sobie z własnymi problemami. Bywa że proszą wykładowców o pomoc. Ale skierowanie takiej osoby do poradni od razu napotka na opór: Mam iść do psychologa? - tłumaczy Poleszak. - Dlatego stwierdziliśmy, że najlepszą metodą będzie rozmowa z rówieśnikami. To najbardziej naturalna metoda. I, zwłaszcza w przypadku młodych ludzi, bardzo skuteczna. Poradnia ruszyła w akademiku \"Amor”, w centrum miasteczka akademickiego. Przyjmuje w niej na zmiany ok. 30 studentów IV i V roku psychologii UMCS, którzy studiują specjalność: psychoprofilaktyka. - Ci ludzie mają już podstawowe przygotowanie do tego, żeby pomagać innym - wyjaśnia dr Poleszak. - Sprawy, z którymi nie będą sobie mogli poradzić, te najtrudniejsze, będą kierowali do wykładowców. Wtedy my postaramy się pomóc. - Studenci mają mnóstwo problemów. I to wszelkiego rodzaju - mówi Katarzyna Trzpil z IV roku psychologii, jedna ze studentek przyjmujących w ACW. - Niektórzy mają kłopoty w związku. Inni w rodzinie. A jeszcze inni na uczelni. Dla wielu osób zmierzenie się z tym jest bardzo trudne. - My wychodzimy z ofertą niezobowiązującej koleżeńskiej rozmowy i wsparcia - dodaje Trzpil. - Jesteśmy w tym samym wieku, co jest dużym atutem, bo łatwiej rozmawiać z rówieśnikami.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama