Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Dyrektor Matyszkowicz otwiera salę zamkniętą od 30 lat. Teatr Osterwy ma być najlepszy w Polsce

Dyrektor Mateusz Matyszkowicz przedstawił ambitny plan na rozwój Teatru Osterwy. Zapowiada siedem premier rocznie, dyskusje z udziałem młodych, „Trylogię Tebańską”, „Niebezpieczne związki”, „Lot nad kukułczym gniazdem”, „Jazz ze słowem”, współpracę z teatrami z całej Europy i podróże po Lubelszczyźnie. - Nasz cel jest prosty: zbudować najlepszy teatr dramatyczny w Polsce. Nie ściągam gwiazd na spadochronach z Warszawy. Ten teatr ma świetny zespół. Ja jestem tylko hydraulikiem. Mam przeczyścić rury - mówi Matyszkowicz.

Mateusz Matyszkowicz od niedawna pełni funkcję dyrektora Teatru im. Juliusza Osterwy w Lublinie. Wcześniej przez lata związany był z Telewizją Polską. Zarządzał w niej TVP Kultura i TVP1. Aż wreszcie został prezesem TVP. W grudniu 2023 roku, po utracie władzy w kraju przez Prawo i Sprawiedliwość, ze stanowiska odwołał go nowy minister kultury Bartłomiej Sienkiewicz z Koalicji Obywatelskiej.

45-letni Matyszkowicz na pierwsze śniadanie prasowe w roli dyrektora Teatru Osterwy przyniósł dziesięciostronicowy autorski program, który przyniósł mu nominację lubelskiego marszałka Jarosława Stawiarskiego.

- Wielu dyrektorów planuje kadencję w sposób niezwykle szczegółowy. Wpisują od razu wszystkie tytuły i nazwiska twórców, których zamierzają zaprosić. Inni nie robią tego wcale. Ja wybrałem drogę pośrednią. Chciałem, żeby moje wybory repertuarowe miały charakter referencyjny. Skupiłem się przede wszystkim na zasadach tworzenia programu. Ten dokument zawiśnie jako oficjalne pismo. W formie częściowo zanonimizowanej, ale wszyscy będą mogli mnie z jego realizacji rozliczać - zapowiedział Matyszkowicz.

W nocy, pod gwiazdami

Najważniejszym punktem planu dyrektora Matyszkowicza jest rzecz jasna repertuar.

- Bardzo bałem się sytuacji, w której repertuar powstaje według kolejności wchodzenia do gabinetu dyrektora. Albo tego, co akurat nawinie się pod rękę. To nie daje ani satysfakcji artystycznej, ani poczucia odpowiedzialności wobec widza. Od kolejnych sezonów nasz program będzie powstawał dwustopniowo. Najpierw stworzymy publiczną strategię repertuarową. Zdefiniujemy w niej nasze zapotrzebowania programowe i ambicje, bez podawania konkretnych nazwisk. Twórcy chcący do nas dołączyć będą wiedzieli, czego szukamy, czy chodzi o reinterpretację tragedii, nową polską farsę, czy adaptację klasyki. Chcę zrównoważonego repertuaru. Do Teatru Osterwy chodzą wszystkie pokolenia mieszkańców Lublina, regionu i widzowie z całej Polski. Mają różny status i różne potrzeby. Program musi na nie odpowiadać - mówi dyrektor Teatru Osterwy.

W najbliższych trzech sezonach wystawiona ma zostać cała Trylogia Tebańska”: „Król Edyp, Edyp w Kolonie, Antygona”. 

- Docelowo do pokazywania w trakcie jednego, długiego wieczoru. Tragedię najlepiej ogląda się w nocy, pod gwiazdami - rozmarza się Matyszkowicz. 

Raz w roku na afiszu pojawi się międzynarodowy kanon: William Szekspir, Molière, August Strindberg.

- Juliusz Osterwa miał hasło: „Gramy tylko polskie”. Byłoby szaleństwem ograniczać jedyny teatr repertuarowy w regionie wyłącznie do polskich tekstów, ale nie możemy o nich zapominać. Raz w sezonie wystawimy żelazną klasykę polską i raz nowy dramat polski. Cztery premiery w sezonie będą dużymi spektaklami na Dużej Scenie. Pozostałe trzy, bo w programie zobowiązuję się do siedmiu rocznie, trafią na Scenę Reduta. Będą to inicjatywy aktorskie, eksperymenty i nowe teksty. Daniel Salman przygotowuje na przykład monodram na podstawie notatek Osterwy do Dziadów. To dowodzi ambitnej pracy zespołu. Zaprosiłem już do współpracy konkretnych reżyserów. Tomasz Cyz przygotowuje Antygonę, a Jarosław Kilian pracuje nad Operetką Gombrowicza - opowiada Matyszkowicz i wymienia jeszcze dwa tytuły: Filoktet” Sofoklesa i „Jądro Ciemności” Josepha Conrada. 

Będzie ciekawiej

Pytamy, czy teatr we współczesnym wydaniu powinien szokować. 

- Prowokacja musi skłaniać do myślenia - odpowiada dyrektor.

Żadna tajemnica, że Matyszkowicz, filozof i publicysta, jest ściśle związany ze środowiskami prawicowymi. Spytaliśmy go więc, czy pod jego rządami w Teatrze Osterwy pojawiać będą się widowiska i sztuki przedstawiające idee i poglądy, z którymi niekoniecznie się zgadza. 

- To będzie jeszcze ciekawsze - uśmiecha się Matyszkowicz. - Teatr jest dobrym miejsce na dyskusję, na różne poglądy, odmienne nurty ideologiczne. Uważam przy tym, że publiczny teatr nie może obrażać, wywyższać się. Każdy z obywateli jest jego sponsorem. Nikt więc nie powinien na przykład być nazywany ciemnogrodem czy zacofanym. 

Dobra literatura i kunszt aktorski

Igor Gorzkowski, pełnomocnik dyrektora ds. artystycznych, przedstawił konkretne plany Teatru Osterwy na Dużą Scenę w bieżącym sezonie. To trzy spektakle: 

  • Niebezpieczne związki (reż. Przemysław Stippa),

  • Lot nad kukułczym gniazdem (reż. Paweł Aigner),

  • Szklana menażeria (reż. Kuba Kowalski).

- Moment zmiany dyrekcji często niszczy ciągłość sezonu. Chcieliśmy tego uniknąć, zaplanowaliśmy więc pracę z wyprzedzeniem. Teatr opieramy na dwóch filarach: dobrej literaturze i kunszcie aktorskim. Dzięki temu obsadzony jest praktycznie cały zespół etatowy. Unikamy faworyzowania wybranych nazwisk. Zespół musi grać. Na Scenie Reduta w styczniu pokarzemy premierę Martwego punktu w reżyserii Andrzeja Nowika. To opozycyjny twórca z Białorusi. Autorka tekstu pisze pod pseudonimem Renata Talan i żyje na Białorusi na wewnętrznej emigracji. To genialna, dwuosobowa sztuka o kobiecie, która staje się „zawodową Antygoną” i organizuje pochówki - prezentuje Gorzkowski.

Niebezpieczne związki

Dyrektor Matyszkowicz zachwyca się przygotowaniami do wystawienia spektaklu Niebezpieczne związki”, którego premiera już 7 listopada 2026 roku. 

- Widziałem próby, zaglądam tam przez moje tajemnicze przejście z gabinetu. To będzie niezwykła inscenizacja. Będą szpady, piękne stroje, namiętność, ale Przemek Stippa mocno wydobywa głębszy sens. Pokazuje destrukcyjną siłę niekontrolowanej namiętności - twierdzi. 

Reżyser Stippa wchodził akurat do Teatru Osterwy.

- Nie będę siłowo przepisywał tekstu Pierre'a Choderlosa de Laclosa. Bazujemy na mądrej i smacznej adaptacji Christophera Hamptona z 1985 roku, napisanej dla Royal Shakespeare Company. Znacie pewnie wszyscy film z Glenn Close i Johnem Malkovichem. Nie zamierzamy z nim konkurować. Tworzymy własną jakość. Chcemy wyciągnąć kwintesencję z tekstu. Słowa bywają nośnikiem prawdy. W tym przypadku kłamstwa. Przyglądamy się kondycji ludzkiej duszy już po upadku, w zdestruowanym świecie. Pokazujemy ludzi próbujących utrzymać pion i ocalić miłość. Główną osią napięcia jest relacja między sacrum a profanum. Odsuwamy na bok kontekst obyczajowy. Skupiamy się na psychologii i metafizyce. Zadajemy pytanie: co się dzieje, gdy miłość przestaje dawać bezpieczeństwo i staje się narzędziem manipulacji i władzy? To mój debiut reżyserski w żywym planie. Próby z człowiekiem na scenie to najtrudniejsza i najcudowniejsza materia. Żywy teatr przetrwa wszelkie próby oddania pola sztucznej inteligencji. Przy „Niebezpiecznych związkach” pracują zresztą wyłącznie ludzie związani z Lublinem. Scenografka Larysa pracowała tu wcześniej. Reżyser światła Michał Drozd urodził się i wychował w Lublinie. W spektaklu weźmie też udział lubelski chór i gościnnie Rafał Bartmiński. Nie ściągamy obcych ludzi z zewnątrz. Czerpiemy z lokalnego potencjału - przekonuje Przemysław Stippa, reżyser spektaklu Niebezpieczne związki”.

Szkoła Dramaturgii i otwarcie na młodych

Dyrektor Matyszkowicz zapowiada powstanie Szkoły Dramaturgii.

- W Lublinie studiuje prawie sto tysięcy ludzi. Wielu z nich próbuje pisać. Chciałbym, aby dziesięcioro młodych mieszkańców regionu mogło pracować w teatrze z uznanymi dramatopisarzami i scenarzystami. Nauczą się u nas zawodu. Opiekę nad programem zgodzili się objąć Jarosław Cymerman z Lublina i Wojciech Tomczak z Warszawy. Nauczanie potrwa cały rok kalendarzowy: od stycznia do Bożego Narodzenia. W planie jest między innymi tygodniowe zgrupowanie warsztatowe z aktorami teatru. Co roku najlepszy tekst uzyska prapremierę na Scenie Reduta. To potężna szansa na realny start zawodowy - mówi 45-latek.

Za cel postawił sobie otwarcie Teatru Osterwy na różne środowiska i otwarcie na młodszą grupę odbiorcą. Przy okazji spektakli odbywać mają się kulturalne dyskusje, debaty, seminaria z ich udziałem. Cykl „Jazz ze słowem” stanowić ma zaś połączenie dobrej polskiej literatury z improwizacjami lubelskich muzyków jazzowych. 

- Otwieramy przestrzeń budynku i wychodzimy do ludzi. Chcemy być bardziej widoczni. Rusza „Teatr w drodze”. W najbliższą środę odwiedzimy Zamość. Na naszej liście jest czternaście miast w województwie i planujemy ją rozszerzać - informuje Beata Zentar, zastępca dyrektora ds. operacyjnych. 

- Chcemy udostępniać naszą przestrzeń i włączać środowiska lokalne w projekt 2029 roku. Otwieramy teatr na akademicki Lublin. Młodzi reżyserzy również dostaną u nas przestrzeń. Teatr Osterwy ma niezły budżet, a same spektakle są rentowne i pokrywają koszty swojej produkcji. Budynek generuje jednak wysokie koszty stałe. Teatr musi tworzyć więcej, by zarabiać więcej. Przed nami wielka inwestycja architektoniczna. O konkretach porozmawiamy w październiku, kiedy teatr przejmie oficjalnie projekt od pracowni wyłonionej w konkursie. Zwykła Duża Scena i salka Reduta na czterdzieści miejsc to stanowczo za mało. Chcę również otworzyć teatr na lokalne środowiska poprzez przejrzysty crowdfunding. Będziemy jasno pokazywać, na jakie projekty zbieramy środki. Rozwiniemy projekt „Teatr w drodze”. Wyjazdy do Zamościa, Biłgoraja czy Chełma to kontynuacja wędrownej tradycji Osterwy - dodaje dyrektor Matyszkowicz. 

Siedem premier rocznie

Dużo w Teatrze Osterwy ma dziać się w 2029 roku, kiedy Lublin będzie Europejską Stolicą Kultury.

- Niezależnie od zewnętrznych funduszy musimy być gotowi. Program na rok 2029 oprzemy na międzynarodowych i regionalnych koprodukcjach. Hasło przewodnie to: „Lublin jest w sercu Europy”. Wykorzystamy położenie miasta. Zbudujemy mosty z teatrami z Litwy, Łotwy, niezależnej Białorusi, ale też z Pragi, Bukaresztu czy Skandynawii. Zamiast dać się definiować innym, zdefiniujmy się sami poprzez serce - deklaruje dyrektor Teatru Osterwy.

Jego ambitny plan zakłada prezentowanie siedmiu premier rocznie.

- Obecne ograniczenia wynikają z braku przestrzeni próbowania. Robię wszystko, by przygotować infrastrukturę. Planujemy między innymi wakacyjną Scenę Letnią w plenerze - mówi Matyszkowicz. 

Najlepszy teatr dramatyczny w Polsce

Podczas spotkania nowy dyrektor Teatru Osterwy otworzył zamkniętą od blisko trzydziestu lat dawną salę filharmonii. Od wielu lat mówi się, że ma ona odzyskać funkcję kulturalną w ramach planowanej rozbudowy i modernizacji gmachu przy ulicy Narutowicza. Żeby jednak zobaczyć ją w pełnej krasie, trzeba będzie poczekać, najpewniej wiele lat. Matyszkowicz obiecuje za to, że w perspektywie trzyletniej jego zadaniem będzie zwiększenie udziału środków pozyskanych z zewnątrz w całkowitym budżecie instytucji do poziomu minimum piętnastu-dwudziestu procent. 

- Nasz cel jest prosty: zbudować najlepszy teatr dramatyczny w Polsce. Nie ściągam gwiazd na spadochronach z Warszawy. Ten teatr ma świetny zespół i to na nim opieramy pracę. Ja jestem tylko hydraulikiem. Mam przeczyścić rury i zbudować sprawną instalację, żeby energia twórcza artystów mogła swobodnie płynąć - puentuje dyrektor Mateusz Matyszkowicz. 

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama