Wilk: Lubię wyzwania
ROZMOWA Z Rafałem Wilkiem, trenerem Klubu Motorowo-Żużlowego Lublin
- 15.01.2009 17:33
- Przed konferencją nie było na to czasu. Wszystkie wydarzenie potoczyły się tak szybko, że formalności załatwiliśmy po oficjalnej prezentacji. Wieczorem kontrakt był podpisany.
- Moje plany kadrowe muszę dostosować do możliwości finansowych klubu i do czasu budowania zespołu. Oczywiście nie wiem, jaki będziemy mieli budżet, ale mam nadzieję, że wystarczający na udane starty. Większym problemem jest fakt, że za kompletowanie składu zabraliśmy się dosyć późno. Półtora miesiąca mamy w plecy. Rynek jest mocno spenetrowany, jednak kilku wartościowych żużlowców jeszcze pozostało. Teraz musimy ich przekonać do występów w Lublinie.
- Chętnie widziałbym jeszcze jednego krajowca, ale takiego, który zagwarantuje odpowiednią zdobycz punktową?
- Nie rozmawiałem z nim, ale słyszałem, że jego temat raczej jest zamknięty.
- W jego przypadku trzeba jeszcze negocjować. Nie jest to takie proste, ale Rafał na pewno przydałby się drużynie. Myślę, że sam także skorzystałby na powrocie.
- Wysłaliśmy wiele mejli, także do Anglików. Najbardziej zaawansowane rozmowy prowadziliśmy z Davidem Howe\'em. Mam nadzieję, że będzie mocnym ogniwem naszej ekipy i nie popełni takich błędów, jak w Gnieźnie. Myślę, że możemy na niego liczyć. Z innymi zawodnikami pertraktacje trwają.
- W niższych ligach termin chyba trochę wydłużono, jednak nie ma sensu przeciągać pewnych spraw. Wolę spać spokojnie.
- Zawodnicy są z różnych stron. Powinni jednak podejść do swoich obowiązków profesjonalnie, dbając o formę. Sprawdzimy ją przed sezonem, który rozpocznie się 5 kwietnia. Myślę, że zdołamy zorganizować sparingi z Rzeszowem, Tarnowem i Krosnem.
- Zaczęli wcześniej pozyskiwać zawodników i teraz mają duży wybór. Ale nazwiska nie zawsze jadą, dlatego wstrzymam się z prognozami.
- W Rzeszowie wytworzyła się podobna sytuacja. Bardzo długo nie było wiadomo, jak będzie funkcjonował klub. Wstrzymywano się z wieloma decyzjami. Chyba do dziś nie wybrano trenera. Kiedy pojawiła się propozycja KMŻ, postanowiłem z niej skorzystać. Walka o awans jest ambitnym celem, a ja lubię wyzwania.
- W poprzednim sezonie jeździł w ekstralidze i w kilku meczach zaprezentował się bardzo dobrze. W drugiej powinien wykorzystać swoje umiejętności i doświadczenie, dzieląc się wiedzą z kolegami. Pozyskanie Jacka było bardzo dobrym krokiem.
- W Lublinie startowałem ze zmiennym szczęściem, a tor powinien być tak przygotowany, aby dobrze czuli się na nim wszyscy gospodarze. Musi być atutem całej drużyny, a nie jednego zawodnika.
Reklama













Komentarze