Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama

Kraków nie chce oddać zbiorów Czartoryskich

Przeniesienie zbiorów Czartoryskich do Puław, to chybiony pomysł - oburzają się krakowscy historycy, choć część dzieł sztuki zalega magazyny, do których publiczność nie ma dostępu.
Pomysł przenosin części zbiorów Czartoryskich do Puław ma się ziścić dzięki utworzeniu tu filii kazimierskiego Muzeum Nadwiślańskiego. W tegorocznym budżecie prezydent Puław zaplanował przeznaczenie blisko 400 tys. zł na jej utworzenie. Filia ma powstać w porozumieniu z Zarządem Województwa, który jest organem prowadzącym muzeum. - Umowa w tej sprawie jest już gotowa. Czekamy tylko na jej zaakceptowanie przez władze województwa - mówi Jolanta Wróbel, kierownik Wydziału Kultury Urzędu Miasta. W pierwszej kolejności ma powstać stała ekspozycja w pałacu Czartoryskich. Następnie będą tworzone wystawy w Świątyni Sybilli i Domu Gotyckim. Powodzenie całego przedsięwzięcia zależy jednak od tego, czy uda się sprowadzić do Puław przynajmniej część eksponatów znajdujących się w tej chwili w Muzeum Czartoryskich w Krakowie. Przedstawiciele Fundacji Książąt Czartoryskich podchodzą do pomysłu optymistycznie. W piśmie skierowanym w ubiegłym roku do dyrektora Muzeum Nadwiślańskiego można przeczytać, że fundacja od wielu lat nosiła się z zamiarem odtworzenia w Puławach obecności rodu i zbiorów Czartoryskich. Zdaniem prezesa fundacji Adama Zamoyskiego, oryginalna kolekcja pamiątek historycznych stworzona przez księżnę Izabelę powinna docelowo powrócić na swoje pierwotne miejsce, czyli właśnie do Puław. W sierpniu ubiegłego roku członkowie fundacji zapowiedzieli, że do Puław mogą trafić m.in. zbroje, miecze, siodła, buławy, chorągwie i namioty tureckie. Ale nie wszystkim przenosiny części zbiorów się podobają. W sprawie pozostawienia muzealiów w Krakowie interweniuje m.in. Stowarzyszenie Historyków Sztuki z Krakowa. - Bardzo łatwo jest przerwać ciągłość obecnej ekspozycji w Muzeum Czartoryskich, zniszczyć jej ponadstuletnią tradycję. Czy taki powinien być udział obywateli Polski dziś niepodległej w kształtowaniu wizerunku jej dziejów - napisała w liście do naszej redakcji Joanna Daranowska-Łukaszewska, prezes krakowskiego oddziału stowarzyszenia. - Każdy ma prawo do wyrażania swojej opinii w tej sprawie - komentuje Jolanta Wróbel. - Ale trudno tu mówić o tym, że komuś zabierzemy jakieś zbiory. Wiemy, że bardzo dużo eksponatów zalega po prostu w magazynach, do których nikt nie ma dostępu.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama