III Liga: Kto bramkarzem radzyńskich Orląt?
Trener ekipy z Radzynia Podlaskiego Marek Majka od początku okresu przygotowawczego zmaga się z wieloma problemami.
- 05.02.2009 15:09
Jednak najpoważniejszym wydaje się obsada bramki. Dotychczasowy numer jeden między słupkami Krzysztof Stężała nie dość, że przebywał ostatnio na testach w rzeszowskiej Stali, to dodatkowo rozłożyła go choroba. Do powrotu na stare śmieci nie pali się także Łukasz Krupa z Huraganu Międzyrzec Podlaski. Kto zatem w sobotę w pierwszym sparingu z Wisłą Puławy stanie w bramce Orląt?
- Na pewno nie ja. Zresztą zanosi się na to, że ze względu na kłopoty ze zdrowiem będę zmuszony zawiesić buty na kołku. Już od jakiegoś czasu nie trenuję, a dodatkowo mam przecież 36 lat na karku - mówi drugi trener Artur Dadasiewicz.
- Do sparingu z Wisłą kogoś na pewno znajdziemy. Szukamy w innych klubach, ale nadal w grę wchodzi także Łukasz Krupa. Na podjęcie decyzji ma jednak tylko czas do końca tego tygodnia. Później nasza oferta przestanie być ważna. Nadal nie rozstrzygnęła się również kwestia Stężały. Jeżeli zainteresowany klub zgodzi się wyłożyć odpowiednią kwotę, to nie będziemy robili Krzyśkowi przeszkód w odejściu - stwierdza trener Majka.
29-letni bramkarz byłby mile widziany w Stali Rzeszów. - Znam Stężałę bardzo dobrze i wiem, na co go stać. Jestem na niego zdecydowany, ale pozostaje kwestia dogadania się klubów. Od tego zależy czy zostanie w Rzeszowie - mówi trener Stali Czesław Palik.
Wciąż za to nie wiadomo, jak potoczą się dalsze losy dwóch innych piłkarzy Orląt: Marcina Chyły i Rafała Borysiuka. Ten pierwszy zamierza odpocząć od piłki w rundzie wiosennej, a drugi zmaga się z urazem kolana.
- Marcina namawiać już nie będę. Jeżeli znajdzie się ktoś, kto zdoła go przekonać, to nie widzę problemu. Borysiuk z kolei w najbliższym czasie dostanie serię zastrzyków i jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli, to w trakcie miesiąca powinien pojawić się na treningach. Jeżeli zastrzyki nie pomogą, to operacja wcale nie jest przesądzona. Rafał konsultował się z kilkoma lekarzami i nie stwierdzili jednoznacznie, że zabieg jest konieczny - dodał szkoleniowiec ekipy z Radzynia.
Reklama













Komentarze