Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama Juwenalia Politechniki Lubelskiej 2026 | Lublin | bilety na eBilet.pl

Ludzie pomagają policji łapać przestępców

W Chełmie przechodnie pomogli schwytać pijanego sprawcę wypadku. A w Lublinie kierowca MPK obezwładnił bandytę i oddał w ręce policji.
Dzięki informacjom przechodniów chełmscy policjanci potrzebowali tylko kilku minut, by zatrzymać pijanego kierowcę, który potrącił 73-letnią kobietę. Do wypadku doszło w niedzielę. - Młody kierowca poloneza zatrzymał się dopiero na krzyk przechodniów, ale nie pomógł rannej - mówi Henryk Marciniak, rzecznik prasowy chełmskiej policji. - Otworzył drzwi samochodu, spojrzał na leżącą na ziemi kobietę i z impetem odjechał. Świadkowie wypadku błyskawicznie zaalarmowali policję i pogotowie. Zajęli się też ranną - miała złamaną nogę. Przechodnie podali policjantom opis auta i rysopis sprawcy. Wskazali też kierunek jego ucieczki. Dzięki temu patrol policji błyskawicznie namierzył uciekający samochód i zatrzymał pirata. Nie od razu ustalono tożsamość kierowcy, bo podał funkcjonariuszom fałszywe nazwisko. Dopiero po sprawdzeniu jego linii papilarnych okazało się, że to 26-letni Tomasz R. Był pijany. Nie pierwszy raz w takim stanie za kierownicą: już dwukrotnie sąd zakazał mu prowadzenia pojazdów do 2013 roku. Wczoraj sąd aresztował mężczyznę na trzy miesiące. Grozi mu do 4,5 roku więzienia. Z kolei w Lublinie, również w niedzielę, kierowca autobusu linii 11 pomógł mężczyźnie napadniętemu na ulicy. Dzięki temu bandyta, 21-letni Marek B., trafił w ręce policji. Ofiarą zbira i jego kolegów był 38-letni lublinianin, który wieczorem stał na przystanku u zbiegu ulic Rataja i Chemicznej. - Zatrzymał się przy nim samochód, z którego wysiadło kilku mężczyzn - opowiada Anna Smarzak z lubelskiej policji. - W rękach mieli butelki. Zażądali pieniędzy. Mężczyzna odmówił. Wówczas go zaatakowali. Pobitemu zabrali torbę i portfel. Mężczyzna zdołał się wyrwać, ale dopadł go jeden z bandytów. Znowu zażądał pieniędzy. Wtedy pojawił się ratunek. - Z autobusu MPK wybiegł kierowca. Razem z pobitym powalili napastnika na ziemię - opowiada Smarzak. Bandzior był bardzo agresywny. Groził śmiercią kierowcy autobusu i poszkodowanemu. 21-letni Marek B. nie uspokoił się nawet po przyjeździe policji. W kieszeni miał zrabowany portfel. Za napad może pójść do więzienia nawet na 15 lat.

Podziel się
Oceń

Komentarze

Reklama

ALARM 24

Masz dla nas temat?

Daj nam znać pod numerem:

+48 691 770 010

Kliknij i poinformuj nas!

Reklama

CHCESZ BYĆ NA BIEŻĄCO?

Reklama
Reklama
Reklama