Jackiewicz: Trzymam wagę dla kasy
BOKS Rozmowa z Rafałem Jackiewiczem, pięściarzem grupy Bullit KnockOut Promotions, mistrzem Europy EBU
- 13.02.2009 14:43
- Mamy za sobą ciężki dwutygodniowy obóz kondycyjny w Zakopanem. Mieliśmy sporo biegania w ciężkich warunkach. Podczas jednego z ostatnich biegów na Kasprowy Wierch wiało tak, że niektórzy się przewracali. Kilku chłopaków się pochorowało. Najgorzej Tomek Hutkowski, który nie zdąży wykurować się do gali w Lublinie (zastąpi go Łukasz Janik - przyp. red.). Obecnie trenujemy w Warszawie, miałem już pierwsze sparingi. Po nich mogę powiedzieć, że moja forma jest bardzo dobra.
- To niewygodny rywal. Ma dobry lewy prosty i lewy sierp, nie unika walki. Jest też niezły w obronie. Ale nie mam wątpliwości, że wygram ten pojedynek.
- Każde kolejne starcie jest dla mnie najważniejsze, bo przybliża do walki o tytuł mistrza świata. Każde ewentualne potknięcie może oznaczać spadek w rankingu, dlatego muszę się starać. Jeśli wygram z Abisem, będę mógł walczyć z Kanadyjczykiem Antoninem Decaire o prawo występu w pojedynku o pas mistrzowski.
- Jest świetnie, jeszcze nigdy takiej nie miałem. Normalnie ważę 77-78 kilogramów, a w tej chwili nieco ponad 69 kg. Mam tylko 2,5 kg nadwagi.
- Tak, założyliśmy się z chłopakami, że przez rok moja waga nie przekroczy 72 kg. Każdy, kto postawił kasę w każdej chwili może mnie sprawdzić. To dla mnie dobra motywacja, bo w puli jest równowartość połowy dobrego samochodu.
- Bardzo lubię jeść. Pomyślałem, że mogę mieć przez to problemy ze zdrowiem, bo w moim jadłospisie gościły słodycze, pizze, czy chipsy. Teraz będę mógł stać się bogatszy, bo będę mniej wydawał na jedzenie. I bardzo chcę wygrać ten zakład, nie zamierzam oddawać tylu pieniędzy za nic. Na razie daję radę, bo trzymam się nawet, jak koledzy dla żartów postawią przede mną tort wiśniowy. Niedawno nie przepuściłbym takiej okazji.
- Oczywiście, przecież pewnym sensie będę u siebie. Ludzie przyjdą mi kibicować, to daje komfort psychiczny. Zamierzam dać z siebie wszystko i znokautować rywala.
Reklama













Komentarze