\"Kamila zasłabła na moich oczach\"
\"Kamila zrezygnowała z porannych zajęć. Pojawiła się dopiero na treningu popołudniu. Nie wiem, czy zdążyła podnieść jakiś ciężar. Zobaczyłem, że usiadła na ławce. Po chwili podniosła się i zemdlała - mówi Paweł Fajdek, lekkoatleta Agrosu Zamość.
- 19.02.2009 13:54
Mistrzyni olimpijska w rzucie młotem z 2000 roku Kamila Skolimowska nie żyje. Tragiczna informacja nadeszła w środę wieczorem ze zgrupowania polskich lekkoatletów w Portugalii. 26-letnia lekkoatletka źle się poczuła w czasie treningu. Zmarła w szpitalu. Wczoraj ciało Kamili przewieziono portugalskiej kliniki, gdzie zostaną ustalone przyczyny zgonu. Lekarze podejrzewają zawał serca albo zator tętnicy płucnej.
Rozmowa z Pawłem Fajdkiem, lekkoatletą Agrosu Zamość, który był na zgrupowaniu w Portugalii z Kamilą Skolimowską
• Był pan świadkiem zasłabnięcia Kamili Skolimowskiej?
- Feralnego dnia Kamila zrezygnowała z porannych zajęć. Pojawiła się dopiero na popołudniowym treningu. Po rozgrzewce weszliśmy do siłowni. Nie wiem, czy zdążyła podnieść jakiś ciężar. Zobaczyłem, że usiadła na ławce. Po chwili podniosła się i w tym momencie zemdlała. Natychmiast podbiegliśmy i udało nam się ocucić Kamilę. Kiedy przyjechał ambulans, wsiadła do niego o własnych siłach. Nawet rozmawiała po angielsku, starając się wytłumaczyć, co jej dolega.
• Został pan w ośrodku, czy pojechał za karetką?
- Wszyscy wsiedliśmy do samochodu i pojechaliśmy do szpitala. Czekaliśmy na zewnątrz, bo nas nie wpuszczono. Ten szpital przypomina nasze przychodnie lekarskie, ambulatoria. Przed budynkiem stało kilka karetek. W końcu wezwano specjalistyczną załogę, która dotarła szybko, może w ciągu 15 minut. Niestety, reanimacja nic nie dała.
• Kamila skarżyła się wcześniej na jakieś dolegliwości?
- Słyszałem, że pewne problemy pojawiły się podczas igrzysk olimpijskich. Miała kłopot z oddychaniem. Ktoś wspominał o astmie. Nie wiem, czy przeszła specjalistyczne badania. Ale zaczęła się oszczędzać, bardziej dbać o siebie, lżej trenowała.
• Podczas zgrupowania także?
- Ćwiczyła na miarę możliwości. Trener na pewno nikogo nie zmuszał do forsownych zajęć. Moim zdaniem na poprzednich obozach Kamila pracowała intensywniej. Teraz to była zabawa w porównaniu z tamtymi zgrupowaniami.
• To był końcowy etap zgrupowania?
- Wyjazd mamy zaplanowany na sobotę. Trenowaliśmy już ponad dwa tygodnie.
•Rozmawiacie o przyczynach śmierci Kamili?
- Więcej będzie wiadomo po sekcji zwłok. Trener i Szymon Ziółkowski (również mistrz olimpijski w rzucie młotem - dop. red.) pojechali do miasta Faro, gdzie przewieziono Kamilę. Na miejscu spotkają się z konsulem.
• Noc po tragicznych wydarzeniach musiała być ciężka...
- Bardzo. Wszyscy myśleliśmy tylko o Kamili. Zadawaliśmy sobie pytanie - dlaczego tak się stało? Czy nie było szansy na ratunek? Trudno się pogodzić ze stratą tak wspaniałej zawodniczki i świetnej, zawsze pogodnej koleżanki.
Reklama













Komentarze